Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Dubieniecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Dubieniecki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 marca 2011

Kim właściwie jest Marcin Dubieniecki? część 2


Media o Dubienieckim. Ułaskawienie, SKOK i kontakty z przestępcami c.d.

Kolejnym kryminalistą, z którym Dubienieckiego łączyły interesy był Jacek M., warszawski radca prawny, który dwa lata temu został aresztowany za oszustwa i fałszowanie dokumentów. (Jacek M. kupił działkę w Warszawie za 1,2 mln euro i odsprzedaż ją ambasadzie Egiptu za 2,6 mln euro. O wszystkim wiedział egipski ambasador, który również przyjął od Jacka M. łapówkę w wysokości miliona złotych.) Samej obrony Jacka M. podjął się Dubieniecki senior, wtedy też dwaj młodzi prawnicy się poznali.

Następna nagłośniona przez media sprawa wydarzyła się w lipcu 2010 roku, kiedy to do kancelarii ojca Dubienieckiego weszli agenci ABW. (Tutaj chodziło o wyprowadzenie 12 mln zł z wrocławskiej kasy SKOK. Pieniądze były transferowane przez zagrożonych zwolnieniem pracowników kasy na konta spółki krzak, ale proceder został przerwany przez prokuraturę.) Jak pisze "Gazeta", Marcin Dubieniecki próbował w czerwcu przejąć od komornika część sumy w imieniu spółki Egzekutor Europejski zarejestrowanej w podkwidzyńskiej wsi Mareza, w domu jego przyjaciela. Pieniądze miały być wypłacone następująco: 750 tys. na rzecz kancelarii Marka Dubienieckiego, 750 tys. - na konto Roberta Draby (b. szefa kancelarii prezydenta Kaczyńskiego), 3,5 mln - na rachunek luźno związanej z Dubienieckim innej kancelarii. Do wypłaty nie doszło, jednak po ujawnieniu tej sprawy Marcinem Dubienieckim zainteresowała się Naczelna Rada Adwokacka.

Jak widać trochę się tego nazbierało i trudno uwierzyć w to, że to tylko wymysły mediów, przeciwników Dubienieckiego, czy też Prawa i Sprawiedliwości. Choć jak twierdzi sam „poszkodowany” ataki skierowane w jego stronę to robota polityczna, napaść i szarganie dobrego imienia rodziny Kaczyńskich i jego. Ostatnio prawnik zmienił trochę linę obrony i w odpowiedzi na pytania o kolejną aferę powiedział: Niech pan się ode mnie odp...!

Dubieniecki chce być premierem

Po 10 kwietnia Dubieniecki cały czas pojawia się w mediach i to nie tylko z powodu kolejnych afer z jego udziałem, ale również jako komentator polskiej sceny politycznej, a może raczej jako wizjoner jej przyszłego kształtu. Wypowiada się nawet w imieniu tragicznie zmarłego prezydenta.

W każdej publicznej wypowiedzi stara się gloryfikować swojego stryja i podkreśla jak dobre relacje go z nim łączą. Oprócz tego nie waha się publicznie źle przedstawiać niektórych członkach PiS-u, a nawet mówić im co mają robić. Niemałe zamieszania wywołał jego spór z Jolantą Szczypińską, prawnik napisał do niej list, w którym wezwał ją do rezygnacji z funkcji szefowej okręgu gdyńsko-słupskiego (Szczypińska nie zgodziła się na koalicję PiS-SLD, w niektórych okręgach, co było podobno w interesie prawnika). Ich prywatna korespondencja przedostała się do mediów i wywołała burzę. Dubieniecki zarzuca posłance słabe przygotowanie, brak sukcesów i zalecił jej romansowanie z księdzem i latanie z różą w zębach po Warszawie. Podobno sytuacja ta była przyczyną pierwszego konfliktu znanego prawnika z prezesem PiS. Dubieniecki również na wstydzi się otwarcie mówić o swoich politycznych aspiracjach chciałby być ministrem gospodarki, liderem partii, a w konsekwencji premierem. Jego roszczenia względem PiS są duże, mimo, że nie ma w tej partii żadnych zasług ani doświadczenia dużego politycznego.

Ostatnimi czasy zapał młodego prawnika został trochę ostudzony, już nie krzyczy tak głośno, że chce dostać pierwsze miejsce na liście w wyborach do parlamentu i że wszystko mu się należy z racji przynależenia do rodziny Kaczyńskich. Nie wiem czy to jest spowodowane ostrym stwierdzeniem Jarosława Kaczyńskiego Za mojego rządzenia w PiS nepotyzmu w partii nie będzie. To, że jest się krewnym czy powinowatym, nie jest powodem, żeby dostać miejsce na listach PiS, czy może jak tłumaczy sam adwokat, z pensji posła nie byłby w stanie utrzymać rodziny… Jednakże nie da się ukryć, że Dubieniecki ma ogromne ambicje polityczne, a w jego planach jest objęcia schedy po stryju. Jak sam przyznaje ma duże znajomości i to zarówno wśród polityków Lewicy, jak i w PiS. Tylko czy chcemy polityka, który ma powiązania ze światem przestępczym, który jest już zamieszany w kilka afer i który jeszcze nic w dziedzinie polityki nie osiągnął, a formułuje sądy, jakby był jej wybitnym znawcą i przedstawicielem?



Kim właściwie jest Marcin Dubieniecki? część 1


Jak wynika z doniesień medialnych Marcinowi Dubienieckiemu nie po drodze jest życie w cieniu własnej żony i świętej pamięci pary prezydenckiej. Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że chce on być prominentnym politykiem, mającym duży wpływ na sprawy państwowe. Trudno ocenić czy mu się to uda, na jego życiorysie już teraz widniej sporo plam. Kim właściwie jest Dubieniecki i co spowodowało, że w ciągu kilku ostatnich miesięcy stał się obok Jarosława Kaczyńskiego, głównym wyrazicielem stanowiska Prawa i Sprawiedliwości, choć do tej partii, nigdy nie należał.

Adwokat, pełnomocnik i mąż Marty Kaczyńskiej i…

W tym roku Dubieniecki skończy dopiero 31 lat, ale jego biografia już teraz mogłaby stać się grubą książką, w której roi się od niedomówień i dwuznacznych sytuacji. Pewne wydaje się być to, że jest on absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego, aplikantem adwokackim, oraz członkiem Okręgowej Izby Adwokackiej w Gdańsku. Pracuje w kancelarii swojego ojca Marka Dubienieckiego (znanego działacza lewicy), w 2004 roku próbował swoich sił w wyborach samorządowych do rady miasta z list Sojuszu, jednak jego kandydatura nie spotkała się z wystarczającym poparciem społeczeństwa, zdobył zaledwie 34 głosy. Od 21 kwietnia 2007 roku jest mężem Marty Kaczyńskiej, ma z nią również córkę. Na tym jednak kończy się jasny obraz tej postaci. Polskie media co jakiś czas ujawniają nową aferę z „udziałem” Dubienieckiego. Pytanie tylko, czy są to prawdziwe zdarzenia, czy może informacje te zostały wykreowane na potrzeby sytuacji. Sam zainteresowany mówił w jednym z wywiadów, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

Media o Dubienieckim. Ułaskawienie, SKOK i kontakty z przestępcami

„Dziennik Bałtycki” ujawnił, że Dubieniecki związał się ze skazanym za wyłudzenie Adamem S., z którym 2009 roku założył spółkę i który trzy tygodnie po jej założeniu został ułaskawiony przez Lecha Kaczyńskiego w nadzwyczajnym trybie prezydenckim. Czy to możliwe, że Lech Kaczyński nie wiedział, że ułaskawia wspólnika zięcia? To nie jedyny przypadek kiedy osoba powiązana z Dubienieckim starała się o ułaskawienie. Adwokat za jedyne 26 tysięcy, chciał załatwić ułaskawienie swojego klienta Krzysztofa S., nic w tym nie byłoby złego, gdyby nie to, że Dubieniecki był już wtedy zięciem Lecha Kaczyńskiego. Specjaliści są zgodni, to ewidentny konflikt interesów. Media donoszą o osiemnastu tego typu wnioskach z kancelarii Marka Dubienieckiego skierowanych do Lecha Kaczyńskiego, w czasie jego kadencji, dla porównania prezentują dane z ostatniego roku prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, kiedy to nie wpłynął żaden taki wniosek. Z doniesień wynika również, że sam Lech Kaczyński był bardzo niezadowolony z tego, że kancelaria, w której pracował jego zięć, była tak aktywna w sprawie ułaskawień. - Leszek opowiadał mi, że dwukrotnie wzywał Marcina na ostrą rozmowę. Za każdym razem kończyło się na przeprosinach i wielkich obietnicach, że to się więcej nie powtórzy. Wnioski z Kwidzyna jednak cały czas wpływały – mówi na łamach jednaj z gazet, przyjaciel nieżyjącego prezydenta.

Dubieniecki zarejestrował również na siebie spółkę MD Invest Group, która faktycznie należy do skazanego za kierowanie grupą przestępczą Tomasza M. ps. "Matucha". "Matucha" to twórca i szef znanej firmy Autoświat-Polska, która wynajmuje i sprzedaje prestiżowe auta. W 2009 r. "Matucha" i jego wspólnik "Rekin" zostali uznani za winnych organizowania grupy przestępczej i kierowania nią, (chodziło o handel nielegalnym alkoholem). Jeden z informatorów Gazety Wyborczej, tak mówi o nowym wspólniku Dubienieckiego i o samym adwokacie: "Matucha" ma kontakty, wielu ludzi ze świata biznesu, sportu i polityki kupiło u niego wozy z małym przebiegiem po bardzo atrakcyjnej cenie i są zadowoleni. Zszargał sobie jednak opinię wyrokiem, ma długi. Dubieniecki dał mu, nie za darmo, nowy szyld i adres blisko deptaku w Sopocie, idealny dla segmentu samochodów luksusowych.