Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing polityczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marketing polityczny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2013

Janusza Palikota przepis na marketing



Jak zaistnieć na scenie politycznej?

 

Kiedy Janusz Palikot ogłosił powstanie nowej partii, Ruchu Palikota, niemal wszyscy politycy i większość opinii publicznej nie wróżyła temu ugrupowaniu sukcesu. Uważano, że próba dotarcia przede wszystkim do elektoratu antyklerykalnego zakończy się porażką, gdyż na polskiej scenie politycznej nie ma miejsca na tego rodzaju partię. Jednak Janusz Palikot doskonale wiedział jak zrealizować swój plan. Jego przepis na sukces składał się z dwóch głównych składników: dokładne badania polskiego rynku i konsekwencja w kreowaniu swojego wizerunku. Oprócz tego Palikot dodał doskonałe prezentowanie się w mediach oraz wykorzystał słabość polskich partii lewicowych.

Jak trafić do młodych wyborców? 

 
Powszechnie uważa się, że wielu młodych obywateli identyfikuje się z poglądami Janusza Palikota, głównie w kwestii aborcji, rozdziału instytucji kościelnych i państwowych, a także legalizacji tzw. miękkich narkotyków. Spotkania z młodzieżą są zatem dla niego idealną okazją do debaty i pozyskiwania nowych wyborców. Przewodniczący Ruchu Palikota rozpoczął niedawno podróże po Polsce, aby przybliżać mieszkańcom różnych miejscowości jego nowy projekt obywatelski Europa Plus, który tworzy wraz z Markiem Siwcem i Aleksandrem Kwaśniewskim. Oprócz tego nie brakuje podczas takich spotkań typowych elementów nieustannie trwającej kampanii wyborczej. Instytut Politologii Uniwersytetu Opolskiego również gościł posła Janusza Palikota. Jak powszechnie wiadomo, agitacja polityczna na uniwersytetach nie jest dozwolona. Ale dla zręcznych polityków nic trudnego. Przewodniczący Ruch Palikota przywiózł dla aktywnych studentów, którzy wykażą się chęcią debatowania z nim, swoją książkę kucharską. Znajdziemy w niej oczywiście wiele przepisów jednak chyba nie to jest w niej najważniejsze. Na okładce widnieje zdjęcie ukazujące niezwykle ciepły, przyjazny wizerunek Janusza Palikota. W środku znajdują się prywatne zdjęcia rodzinne, ukazujące polityka jako wspaniałego męża i ojca. Wszystko to jednak zupełnie ,,przypadkowo" ubrane zostało w pomarańczowe barwy, które również widnieją na logo partii Palikota, a wewnątrz symbole marihuany. Książka kucharska Janusza Palikota mówi nam zatem wiele na temat poglądów i pomysłów Ruchu Palikota, szczególnie tych, które mają trafić do młodego, studenckiego elektoratu. Dobry marketing jest zatem dzisiaj podstawą nie tylko w kampanii wyborczej, ale także podczas wszystkich spotkań, gdzie można trafić na swoich przyszłych wyborców. 















Źródło: www.polityka.pl

środa, 23 marca 2011

Prezes Kaczyński zrobił zakupy dla Donalda Tuska. A co na to Tusk? Przyjrzy się sprawie spekulacji cenami cukru.

Pieczywo za 2,80 zł, cukier za 6,60 zł, piersi z kurczaka za 20 zł; warzywa za 5 zł, jabłka za 4 zł. Zobaczyć Prezesa PiS uśmiechniętego : bezcenne. Jarosław Kaczyński powraca mentalnie z żałoby aby przekuć retorykę kampanii smoleńskiej z ostatniego czasu w zainteresowanie się zwykłymi sprawami obywateli. Ironizując być może za radą Adama Małysza uznał, że zainteresowanie katastrofą smoleńską nie jest nośnym tematem.

We wtorek udając się do sklepu spożywczego w asyście wiceprezes partii Beaty Szydło, Mariusza Błaszczaka oraz rzecznika partii Adama Hofmana zrobił zakupy za 55,60 zł wykazując wyższość swojej polityki w latach 2005-2007 (jakżeby inaczej) nad polityką Tuska w ciągu ostatnich lat, która doprowadziła do drastycznej podwyżki cen w sklepach.

Wojna na dwóch frontach PiS kontra koalicja rządowa.

To wydarzenie w oczywisty sposób wpisuje się w kampanię pozyskiwania elektoratu PSL i osłabiania PO prowadzoną przez PiS, 2-3 tygodnie temu PiS atakowało ministra Sawickiego za nieudolne zarządzanie resortem rolnictwa, obecnie skupiają się na wysokich cenach które „galopują” od długiego czasu i w prostym, łatwym do zrozumienia przekazie informują jak tanio i dostatnio żyło się za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Prezes przechodzi pewnego rodzaju metamorfozę- znów się uśmiecha i żartuje z dziennikarzami, nawet podjął polemikę z Donaldem Tuskiem na łamach „Gazety Wyborczej” wychodząc z cienia katastrofy smoleńskiej i bojkotu tej gazety.

Premier swoim artykułem opublikowanym w "Wyborczej" w pierwszej części, sprzed tygodnia próbował przekonywać, że jego rząd "przeprowadza głębokie reformy". W drugiej - z minionej soboty - przedstawiał cele, które stawia sobie i swojemu gabinetowi na kolejną kadencję.

Link

"Leć do Biedronki".

Na miejsce zakupów Prezes Kaczyński wybrał sklep spożywczy na warszawskim Okęciu, jak tłumaczył:

„Oczywiście moglibyśmy iść do "Biedronki", ale "Biedronka" to jest jednak sklep dla najbiedniejszych. Poszliśmy do sklepu przy osiedlu, który jest wygodny, gdzie z łatwością można kupować, takiego sklepu, z którego chociażby z pośpiechu ludzie muszą korzystać”.

Zastanawiające, że Prezes Kaczyński stara się wspierać najuboższych, zawsze jak powtarza ma na celu dobro tej grupy społeczeństwa, więc tym bardziej negatywny wydźwięk nabiera cała ta kuriozalna scena porównywalna do sceny „Spieprzaj dziadu” z udziałem śp. Lecha Kaczyńskiego i wymierza policzek prostemu obywatelowi.

Warte odnotowania jest, że pod koniec stycznia PiS zaproponował wprowadzenie kilkusetzłotowych "dodatków drożyźnianych" dla emerytów i rencistów oraz dla rodzin wychowujących dzieci. "Dodatek drożyźniany" dla rodzin - w wysokości 600 zł - miałby być wypłacany raz w roku, emeryci i renciści mieliby otrzymywać od 250 do 700 zł- czyli miało być to wsparciem dla ubogich, których Prezes Kaczyński wydrwił przy akcji z „Biedronką”.

Skutkiem takiego obrotu spraw „Biedronka” ma darmową reklamę w mediach a i ten najzwyklejszy, ubogi obywatel, który kupuje w tym dyskoncie może zyskać- wszem słychać jak politycy przyznają się do robienia zakupów w tej sieci, premier z rodziną, Joachim Brudziński z PiS, więc wypatrujmy ich pomiędzy regałami może siłą perswazji nakażą obniżki cen jak premier Putin? Satyrycznie rzecz ujmując powinna potanieć kiełbasa- bo zbliżają się wybory, a kiełbasy wyborczej na rynku z pewnością nie zabraknie.

„Ile jest cukru w cukrze”?

Premier Tusk ogłosił, że odbył trudną rozmowę z prezesem państwowej spółki cukrowej w sprawie drastycznych podwyżek cen cukru. Jak podaje Radio RmfFm:

„Premier najwyraźniej postanowił zawstydzić prezesa PIS, który doprowadził do obniżki cen w najsłynniejszym od wczoraj osiedlowym sklepiku przy ulicy Żwirki i Wigury. Jak informują nas klienci, właściciel, który ze wszystkich mediów dowiedział się o drożyźnie panującej u niego w sklepie, dziś w pośpiechu postawił na obniżki. Prezes ma sukces, super - premier chce udowodnić, że On ceny cukru obniży wszędzie a nie tylko w jednym punkcie."
Nasuwa się pytanie gdzie powinien uderzyć premier aby ceny spadły? Hm, może rafinerie.