niedziela, 15 kwietnia 2012
AFERA „TORAŃSKA - BIELAN”, CZYLI O PRAWDZIE, KTÓRA NIE ZAWSZE WYZWALA
sobota, 19 marca 2011
PJN traci grunt pod nogami
Polskie media wciąż zalewają nowe i emocjonujące doniesienia z terenów Libii i Japonii i nic w tym dziwnego, wszak to tragiczne wydarzenia, których skutki z pewnością odbiją się na całej arenie międzynarodowej. Dominacja owych zagadnień w środkach masowego przekazu sprawia, iż tematy odnoszące się stricte tylko do polskiej sceny politycznej uchodzą nieco w cień medialnych informacji. A szkoda, bo na „państwowym” podwórku także harmider i zamieszanie. W czasie, gdy ONZ debatuje nad interwencją w Libii, prezydent Komorowski również zmaga się z wielkim wyzwaniem – „bólem” w księdze kondolencyjnej, Donald Tusk zaś na sejmowej mównicy opowiada posłom i opinii publicznej o wspaniałościach ministra rolnictwa oraz z kim i kiedy grał na boisku. Srebrnousty już dziś Waldemar Pawlak wciąż pokazuje z „dziką rozkoszą” czerwoną kartkę sondażowniom i ze spokojem na twarzy przechodzi na swoją zieloną stronę mocy…
Koniec kariery Bielana w PJN?
Jednak na tym żarty się kończą i ustępują miejsca kwestiom nieco poważniejszym, rzucającym cień na niedawno powstałą formację wynoszącą w swej nazwie nasz kraj na piedestał, czyli PJN. Tam miejsca na żarty nie ma, gdyż oto przewodnicząca Joanna Kluzik-Rostkowska postanowiła pokazać się w roli twardego przywódcy i postawiła Adamowi Bielanowi twarde ultimatum – my albo PiS. W odpowiedzi na to Bielan odpowiedział:
„Mogę jedynie powtórzyć to, co mówiłem już wcześniej, że nie prowadzę żadnych rozmów z PiS” zastrzegając przy tym, że nie będzie odpowiadał na żadne ultimatum. Taka odpowiedź dla szefowej PJN nie była jednak satysfakcjonująca i oficjalnie oświadczyła iż „współpracę z Adamem Bielanem uważa za zakończoną” (źródło). Owe posunięcie było reakcją na docierające do Kluzik-Rostkowskiej spekulacje, jakoby to spin doctor Bielan prowadził „podwójne życie polityczne” zarówno w swej obecnej jak i wcześniejszej formacji. Całą sytuację komentuje w wywiadzie dla portalu Onet.pl takimi oto słowami Paweł Kowal:
„Adam Bielan nie wstąpił do PJN, od pewnego czasu publicznie nie wypowiadał się w imieniu PJN, a nieoficjalnie krytykował. Bielan pewnie rozumiał do czego prowadzi jego milczenie, lub wypowiedzi, które mogły być interpretowane na kilka sposobów. Wystarczyło jedno słowo” (Źródło)
Perspektywy mało korzyste
Warto także zauważyć, że tam, gdzie pada nazwa Polska Jest Najważniejsza coraz rzadziej można również dostrzec innego delegata z Brukseli - Michała Kamińskiego. Czy zatem polityczne dziecko Kluzik-Rostkowskiej przechodzi właśnie ciężką niemowlęcą chorobę?
Na kilka miesięcy przed wyborami, kiedy to wszystkie partie pracują nad układaniem list wyborczych i strategią marketingową, mało rozsądnym posunięciem wydaje się być rezygnacja ze współpracy z osobą, która w kwestii marketingu politycznego jest niemal niezastąpiona (bo przecież to właśnie Adam Bielan zawsze stał za marketingowymi sukcesami PiS). Co więcej, kolejne wyniki sondażowe prowadzone przez różne instytucje także nie wróżą PJN wiele dobrego. A jeszcze kilka miesięcy temu, na I Zjeździe PJN przy salwie oklasków padających z Sali wszyscy stali obok siebie patrząc z optymizmem w przyszłość i wierząc w sukces polityczny ugrupowania.
Co dalej?
Teraz, gdy entuzjazm już opadł i nastała szara rzeczywistość PJN traci grunt pod nogami. Z całej sytuacji satysfakcję czerpie zapewne Jarosław Kaczyński i z tak samo wielkim zaciekawieniem jak opinia publiczna będzie śledził kolejne poczynania tych, którzy jeszcze w ostatniej kampanii prezydenckiej pracowali na jego sukces. Pierwszym i najważniejszym sprawdzianem będą zatem przyszłe wybory parlamentarne, w których niestety obok słodkich twarzy Jakubowskiej, Poncyljusza, Migalskiego, Kowala czy Kluzik-Rostkowskiej będzie się liczył pomysł i sprawnie przeprowadzona kampania. Kampania, której autorem do jeszcze niedawna byłby zapewne Adam Bielan.
