Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Radosław Sikorski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Radosław Sikorski. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 maja 2011

Sikorski rusza na wojnę



Radosław Sikorski, niczym jeden z nowoczesnych śmigłowców bojowych produkowanych przez amerykańską firmę Sikorsky Aircraft Corporation, także rusza na front. Nie jest to walka z Al-Kaidą, talibami czy Kaddafim: Sikorski wypowiedział wojnę chamstwu, obraźliwym komentarzom, rasizmowi, antysemityzmowi i wulgarności, które w internecie od dłuższego czasu nie tylko są zupełnie bezkarne, ale wręcz mają się świetnie (smaczku dodaje fakt, że firma Sikorsky została w USA założona przez rosyjskiego emigranta o polskich korzeniach – całkiem interesująco koresponduje to z treścią niektórych internetowych wpisów na temat Radka Sikorskiego, których treść cytował on w swoim ostatnim występie w "Kropce nad i" Moniki Olejnik).

Nie sposób nie przyznać racji Sikorskiemu, że to, co dzieje się w internecie przekracza granice dobrego smaku, a często także granice prawa. Zresztą kilka tygodni temu „Wprost” poświęcił artykuł sprawie inwektyw internetowych. Mieliśmy też już w kraju „precedensy”, jeżeli chodzi o nagonki, które doprowadziły do poważnych załamań osoby, będące obiektami drwin. Szczególnie pamiętny jest przykład Doroty Świeniewicz, jednej z siatkarskich „złotek”. W 2005 roku została ona uznana za najlepszą siatkarkę Starego Kontynentu, kilka lat później przeżywała znaczący spadek formy. Przypłaciła go miażdżącą krytyką internautów, która rozbiła ją do tego stopnia, że w 2009 roku ogłosiła zakończenie reprezentacyjnej kariery, co forumowicze szybko skomentowali: „Skoro była tak słaba psychicznie, to ewidentnie nie nadawała się do sportu i mediów. Dobrze, że odeszła”.

Politycy w przytłaczającej większości są dosyć odporni na wszelkiego typu wyzwiska i zwykle nie podnoszą krzyku. To zdaje się tylko ośmielać internautów do coraz bardziej zaciekłych komentarzy, będących zresztą pokłosiem także coraz ostrzejszego języka w polityce. Problem jednak powstaje, kiedy zastanowimy się, czy to, że coś komuś nie przeszkadza (albo przynajmniej – nie mamy informacji, że przeszkadza) może być wyznacznikiem ścigania i karania przez odpowiednie organy. Z jednej strony faktem jest, że w pewnych przypadkach trudno ustalić granicę między krytyką (na którą narażone zawsze osoby publiczne – ten aspekt podkreśla wiele osób argumentami „skoro taki wrażliwy, to nie powinien być w polityce”), a obrazą i łamaniem prawa. Z drugiej jednak strony nawet fakt, że ktoś nie reaguje na inwektywy i antysemickie czy rasistowskie komentarze pod własnym adresem, nie powinien być żadnym usprawiedliwieniem.

Dosyć interesujący jest tutaj moment tej wojny – pomijając oczywisty aspekt kampanijno-marketingowy, cała rzecz dzieje się jednak dość krótko nie tylko w podobnym czasie co inna wojna gabinetu Tuska – z „kibolami” – ale też zaledwie kilka tygodni po konflikcie rządu z internautami, którzy oprotestowali jedną z rządowych ustaw jako ustawę kneblującą wolność słowa w internecie. Mogłoby się wydawać, że po tej „wpadce” rząd internet zostawi w spokoju. Tymczasem nastąpiło co innego. Co więcej – nie tylko batalia się rozpoczęła, ale też tym razem działania Sikorskiego zjednały sobie przychylność przytłaczającej większości publicystów i komentatorów. Za zmianami jest też większość opinii publicznej, a działania min. Sikorskiego przynoszą pierwsze efekty – niektóre z dużych mediów (na czele z „Faktem”) czasowo zamknęły swoje fora internetowe. Być może też skok notowań PO (póki co – nie wiadomo czy chwilowy) częściowo jest wynikiem tej wojny Sikorskiego, nie tylko walki z kibolami.

Tak czy siak – Sikorski uruchomił (po raz kolejny) pewną debatę, na temat tego, co wolno polskiemu internaucie, i na ile anonimowy i bezkarny powinien on być. A minister nie ma najwyraźniej najmniejszego zamiaru ustępować z raz obranej drogi – zapowiada się więc na długą i interesującą batalię.

poniedziałek, 16 maja 2011

Ósmy dzień tygodnia!

KULTURA GŁUPCZE!

Premier Donald Tusk podpisał „Pakt dla Kultury”, dokument przewidujący podwyższenie wydatków na kulturę do wysokości co najmniej 1 proc. budżetu państwa – podaje Onet.pl. Inicjatywa wspierana m.in. przez takie postaci jak Wisława Szymborska, Agnieszka Holland, Krzysztof Krauze czy Krzysztof Penderecki, zapewni jednakowy dostęp do kultury wszystkim obywatelom. Ponadto umowa pozwoli na rozwój kulturalny naszego kraju dzięki nowym formom sponsorowania kultury. Pakt ma charakter otwarty i może do niego przystąpić każdy podmiot uznający jego postanowienia i działający na rzecz kultury. Kultura głupcze!

TRANSFER ROKU

Nie mogę dalej uwiarygodniać projektu, z którego efektów nie będę mógł się wytłumaczyć; wymagano ode mnie głosowania ramię w ramię z Jarosławem Kaczyńskim – tak Bartosz Arłukowicz argumentował swoją decyzję o odejściu z klubu parlamentarnego SLD i dołączeniu do rządu Donalda Tuska (tokfm.pl). Poseł ma objąć posadę sekretarza stanu i pełnomocnika ds. osób wykluczonych. Najprawdopodobniej otrzyma także pierwszą lokatę na szczecińskiej liście PO w przyszłych wyborach parlamentarnych, gdzie zmierzyłby się ze swoim (byłym) kolegą Grzegorzem Napieralskim. Prof. Aleksander Smolar z Fundacji Batorego twierdzi, gdyby doszło do takiej konfrontacji, Arłukowicz mógłby wygrać z szefem Sojuszu. Ponadto stwierdza, że jego decyzja ma bardziej podłoże osobiste niż polityczne. Niewątpliwie jest to najbardziej spektakularny transfer polityczny tego roku, a najbardziej zadowolony z tej sytuacji wydaje się być Donald Tusk. Nie tylko podebrał on konkurencji jednego z ich najpopularniejszych działaczy, ale również dał prztyczka w nos windującemu w sondażach popularności Napieralskiemu. Ponadto pokazuje obywatelom, że potrafi działać ponad podziałami partyjnymi, zarazem ukazując, jak bardzo zła wydaje się perspektywa wspólnych rządów SLD-PiS. Premier przechodzi do ofensywy.

OFENSYWA PREMIERA

Premier w tym tygodniu chyba uwziął się na szefa SLD. Po zaproponowaniu Bartoszowi Arłukowiczowi miejsca w rządzie, Donald Tusk wyzywa Grzegorza Napieralskiego na pojedynek. Rzecznik rządu Paweł Graś na swoim Twitterze informuje, że premier zaproponował „niezmęczonemu” Napieralskiemu i „niewypalonemu” Wiklińskiemu wspólny bieg na 10 km. Wyzwanie premiera jest odpowiedzią na słowa szefa lewicy, który stwierdził, że premier jest już zmęczony i wypalony wypełnianiem swojej funkcji. Ofensywa Tuska trwa. Wątpię aby Napieralski przyjął wyzwanie. Tabloidy nieraz informowały o tym, że premier biega regularnie, więc pewnie wyścig wygrałby bez wątpliwości. Przyszłość pokaże czy wygra również w wyścigu wyborczym.

TWITTER

W ubiegłą środę na Twitterze Radosława Sikorskiego mogliśmy przeczytać tajemniczą notkę: Kołujemy wojskową CASĄ w Palermo, nad samym morzem. Grzeje słońce południa. Lecimy gdzie jest jeszcze goręcej. Twitter może nie działać. Jak później poinformowały media minister spraw zagranicznych wybrał się z niespodziewaną wizytą do Libii. Sikorski przybył do kontrolowanego przez powstańców Bengazi, gdzie spotkał się z przedstawicielami Narodowej Rady Libijskiej. Jak podkreślają dziennikarze, to pierwszy tak wysoki rangą minister obcego państwa, który odwiedza nieformalną stolicę rebeliantów. Wizyta jest wyrazem politycznego poparcia Polski dla wizji przyszłości Libii zakładającej budowę nowoczesnego, demokratycznego państwa. Jak podaje dziennikarz Tomasz Machała na swoim blogu, polskie media już przed publikacją notki na twitterze wiedziały o podróży ministra, lecz ze względu bezpieczeństwa władze zakazały informowania o wizycie. Odważny Radek się nie bał i poinformował. A co gdyby Kaddafi czytał Twittera polskiego ministra?