wtorek, 17 maja 2011
Co Bartosz Arłukowicz robi w rządzie?
poniedziałek, 16 maja 2011
Ósmy dzień tygodnia!
KULTURA GŁUPCZE!
Premier Donald Tusk podpisał „Pakt dla Kultury”, dokument przewidujący podwyższenie wydatków na kulturę do wysokości co najmniej 1 proc. budżetu państwa – podaje Onet.pl. Inicjatywa wspierana m.in. przez takie postaci jak Wisława Szymborska, Agnieszka Holland, Krzysztof Krauze czy Krzysztof Penderecki, zapewni jednakowy dostęp do kultury wszystkim obywatelom. Ponadto umowa pozwoli na rozwój kulturalny naszego kraju dzięki nowym formom sponsorowania kultury. Pakt ma charakter otwarty i może do niego przystąpić każdy podmiot uznający jego postanowienia i działający na rzecz kultury. Kultura głupcze!
TRANSFER ROKU
Nie mogę dalej uwiarygodniać projektu, z którego efektów nie będę mógł się wytłumaczyć; wymagano ode mnie głosowania ramię w ramię z Jarosławem Kaczyńskim – tak Bartosz Arłukowicz argumentował swoją decyzję o odejściu z klubu parlamentarnego SLD i dołączeniu do rządu Donalda Tuska (tokfm.pl). Poseł ma objąć posadę sekretarza stanu i pełnomocnika ds. osób wykluczonych. Najprawdopodobniej otrzyma także pierwszą lokatę na szczecińskiej liście PO w przyszłych wyborach parlamentarnych, gdzie zmierzyłby się ze swoim (byłym) kolegą Grzegorzem Napieralskim. Prof. Aleksander Smolar z Fundacji Batorego twierdzi, gdyby doszło do takiej konfrontacji, Arłukowicz mógłby wygrać z szefem Sojuszu. Ponadto stwierdza, że jego decyzja ma bardziej podłoże osobiste niż polityczne. Niewątpliwie jest to najbardziej spektakularny transfer polityczny tego roku, a najbardziej zadowolony z tej sytuacji wydaje się być Donald Tusk. Nie tylko podebrał on konkurencji jednego z ich najpopularniejszych działaczy, ale również dał prztyczka w nos windującemu w sondażach popularności Napieralskiemu. Ponadto pokazuje obywatelom, że potrafi działać ponad podziałami partyjnymi, zarazem ukazując, jak bardzo zła wydaje się perspektywa wspólnych rządów SLD-PiS. Premier przechodzi do ofensywy.
OFENSYWA PREMIERA
Premier w tym tygodniu chyba uwziął się na szefa SLD. Po zaproponowaniu Bartoszowi Arłukowiczowi miejsca w rządzie, Donald Tusk wyzywa Grzegorza Napieralskiego na pojedynek. Rzecznik rządu Paweł Graś na swoim Twitterze informuje, że premier zaproponował „niezmęczonemu” Napieralskiemu i „niewypalonemu” Wiklińskiemu wspólny bieg na 10 km. Wyzwanie premiera jest odpowiedzią na słowa szefa lewicy, który stwierdził, że premier jest już zmęczony i wypalony wypełnianiem swojej funkcji. Ofensywa Tuska trwa. Wątpię aby Napieralski przyjął wyzwanie. Tabloidy nieraz informowały o tym, że premier biega regularnie, więc pewnie wyścig wygrałby bez wątpliwości. Przyszłość pokaże czy wygra również w wyścigu wyborczym.
W ubiegłą środę na Twitterze Radosława Sikorskiego mogliśmy przeczytać tajemniczą notkę: Kołujemy wojskową CASĄ w Palermo, nad samym morzem. Grzeje słońce południa. Lecimy gdzie jest jeszcze goręcej. Twitter może nie działać. Jak później poinformowały media minister spraw zagranicznych wybrał się z niespodziewaną wizytą do Libii. Sikorski przybył do kontrolowanego przez powstańców Bengazi, gdzie spotkał się z przedstawicielami Narodowej Rady Libijskiej. Jak podkreślają dziennikarze, to pierwszy tak wysoki rangą minister obcego państwa, który odwiedza nieformalną stolicę rebeliantów. Wizyta jest wyrazem politycznego poparcia Polski dla wizji przyszłości Libii zakładającej budowę nowoczesnego, demokratycznego państwa. Jak podaje dziennikarz Tomasz Machała na swoim blogu, polskie media już przed publikacją notki na twitterze wiedziały o podróży ministra, lecz ze względu bezpieczeństwa władze zakazały informowania o wizycie. Odważny Radek się nie bał i poinformował. A co gdyby Kaddafi czytał Twittera polskiego ministra?
wtorek, 10 maja 2011
Żegnaj Grzesiu, witaj Donaldzie!

Kto by się tego spodziewał? Bartosz Arłukowicz wszystkim zafundował niezłą niespodziankę. Dzisiaj pan poseł wszedł do rządu Donalda Tuska i został sekretarzem stanu w Kancelarii Premiera. Ma zajmować się "osobami wykluczonymi”. Jednocześnie Arłukowicz zrezygnował z członkostwa w SLD. O tych rewelacjach możemy dowiedzieć się między innymi z portalu TVN 24.
Gdzie mi będzie lepiej?
Nie bardzo dziwi nas fakt, że politycy lubią zmieniać partie jak rękawiczki. Zawsze przecież jest szansa, że w innej partii zrobi się większą karierę, a czasami poprzez zmianę szyldu partyjnego po prostu chce się zostać zauważonym. Motywacje każdy polityk może mieć inne. Jak było w przypadku Bartosza Arłukowicza?
Pan poseł zyskiwał coraz to bardziej na znaczeniu w środowisku SLD. Jego aktywność w ostatnich czasach zdecydowanie wzrosła. Wielokrotnie występował w mediach, wypowiadając się na różnorakie tematy, a jego wystąpienia zawsze były opanowane, klarowne i przemyślane. Ze względu na pełniony zawód, ale także i ogólną postawę, Arłukowicz cieszy się niemałą popularnością zarówno wśród polityków jak i społeczeństwa. Do tego wszystkiego należy dodać jeszcze młody wiek, wygląd i poczucie humoru. Jednym słowem Bartosz Arłukowicz mógłby być potencjalnym produktem świetnie nadającym się – może jeszcze nie teraz, ale w niedalekiej przyszłości na pewno - na lidera. Czyżby więc wystąpił konflikt interesów? Na lewicy skrzętnie swojego stanowiska pilnuje Grzegorz Napieralski i ani myśli komukolwiek go oddawać. A jeżeli komuś przyjdzie do głowy wystawać przed szereg, wtedy już na pozór łagodny i przyjazny Grzesiu wie, co z nim zrobić. Przecież doskonale pamiętamy jak zakończyła się kariera Wojciecha Olejniczaka. Niestety, nikt nie lubi konkurencji. Nie mówiąc już o przystojnej, inteligentnej, wysokiej i kompetentnej konkurencji. Lider może być tylko jeden. Możliwe więc, że Arłukowicz nie widział szansy na dalszy rozwój w jego byłej partii. Po pierwsze dlatego, że SLD w najbliższych wyborach najprawdopodobniej nie osiągnie powalającego wyniku, po drugie dlatego, iż obecny przewodniczący nie daje szansy na karierę, komuś kto stanowi dla niego choćby potencjalną konkurencję, tym bardziej, że Arłukowicz stawał się z zawrotnym tempem konkurencją już nie tylko potencjalną, ale rzeczywistą.
Co dalej?
Platforma Obywatelka oczywiście przyjęła byłego posła lewicy z otwartymi rękoma, kto by nie przyjął? Premier Donald Tusk do razu dołączył nowego członka do grona swoich współpracowników. Platformie ten transfer może wyjść tylko na dobre. Arłukowicz przypomina mi nieco przejście Sikorskiego do Platformy – młody, merytoryczny, elokwentny. Takie jednostki mogą tylko polepszyć notowania partii. Póki co, nowi partyjni koledzy powitali byłego lewicowca entuzjastycznie: „Nigdy mi jakoś nie pasowałeś do drewnianego Grzegorza” – oświadczyła posłanka Agnieszka Pomaska. W środę władze klubu parlamentarnego PO oficjalnie zaproszą Arłukowicza do klubu Platformy – poinformował wiceszef klubu PO Rafał Grupiński. Niewykluczone także, że Arłukowicz w jesiennych wyborach parlamentarnych wystartuje z list Platformy. Od razu posypały się spekulacje czy nowy członek dostanie pierwszą pozycję na liście w Szczecinie, szef zachodniopomorskiej PO Stanisław Gawłowski uznaje to za oczywiste. W Szczecinie więc Arłukowicz zmierzyłby się z Grzegorzem Napieralskim.
Zobaczymy jak potoczą się dalej losy Bartosza Arłukowicza pod szyldem nowej partii. Czy tutaj będzie wreszcie mógł rozwinąć skrzydła?
