Polka już od jakiegoś czasu pracuje nad nową ustawą, która miałaby obciążyć aktywa instytucji finansowych, tj. funduszy inwestycyjnych, instytucji ubezpieczeniowych czy banków. Zgodnie z projektem polska stawka podatku będzie niższa od stawki unijnej , wynosi ona bowiem 0,25% podstawy opodatkowania. Eksperci zastanawiają się czy w Polsce będą obowiązywały dwa niezależne podatki?? Miejmy nadzieje, że nie , gdyż instytucje finansowe mogą nie udźwignąć proponowanego ciężaru.
niedziela, 27 maja 2012
Nowy pomysł Komisji Europejskiej
Polka już od jakiegoś czasu pracuje nad nową ustawą, która miałaby obciążyć aktywa instytucji finansowych, tj. funduszy inwestycyjnych, instytucji ubezpieczeniowych czy banków. Zgodnie z projektem polska stawka podatku będzie niższa od stawki unijnej , wynosi ona bowiem 0,25% podstawy opodatkowania. Eksperci zastanawiają się czy w Polsce będą obowiązywały dwa niezależne podatki?? Miejmy nadzieje, że nie , gdyż instytucje finansowe mogą nie udźwignąć proponowanego ciężaru.
środa, 25 maja 2011
Wielka "wyprz" w Grecji

W ostatnich dniach w mediach pojawiają się doniesienia o wydarzeniach w Grecji. Kryzys w tym pięknym kraju antycznych bogów znowu daję się we znaki. Można by nawet nieco urozmaicić mitologię grecką o wprowadzenie do panteonu starożytnych bóstw, boga o imieniu ”Krizus”. W obecnej sytuacji przywołanie do istnienia kolejnego bóstwa byłoby w pełni uzasadnione, a nawet z punktu widzenia ekonomicznego mogłoby okazać się niezłym hitem, ale przecież nie o tym mowa.
Dużo szumu wywołała ostatnio wypowiedź greckiego ministra finansów Jeorjos`a Papakonstantinu, który ostrzegł we wtorek, że Grecja stanie się niewypłacalna, jeśli nie otrzyma wkrótce następnej transzy pomocy finansowej Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego w wysokości 12 mld euro.
Rząd grecki ujawnił w ostatni poniedziałek szczegóły programu oszczędnościowego, który to na bieżący rok przewiduje 6 mld euro zysku. Dalsze 22 mld euro zapewnić mają w latach 2012-2015 dodatkowe wpływy z podatków. Do Aten przybędą dziś eksperci UE i MFW, by ocenić, czy nowe przedsięwzięcia greckiego rządu zmierzają we właściwym kierunku i mają szanse na realizację. Tylko w takim przypadku Grecja może liczyć na nową transzę.
Największym dotychczas ”sponsorem” Grecji były Niemcy, niestety niemiecki lud mocno się buntuje na wieść o kolejnych kredytach udzielanych Grecji. Niezadowolenie społeczeństwa niemieckiego najdobitniej pokazuje tamtejsza prasa: "Sprzedajcie przecież wasze wyspy, splajtowani Grecy... i Akropol razem z nim!", ukazał się w przeddzień wizyty greckiego premiera Jeorjosa Papandreu w Berlinie. Podobnie zabrzmiała zacytowana przez gazetę opinia Josefa Schlarmanna, szefa działającego w ramach CDU/CSU Stowarzyszenia Średniej Przedsiębiorczości (MIT): "Bankrut musi zamienić na pieniądze wszystko, co ma - by zaspokoić swych wierzycieli. Grecja posiada budynki, firmy i niezamieszkane wyspy, które można wykorzystać na spłatę długów". Teksty o podobnym charakterze można coraz częściej przeczytać w niemieckich gazetach. Dokonano już nawet pewnych obliczeń zgodnie, z którymi spośród łącznie 3054 greckich wysp tylko 87 jest zamieszkanych, a hamburska firma obrotu nieruchomościami Vladi Private Islands oferuje obecnie bezludną wyspę w Grecji z ceną wywoławczą 45 mln euro.
Wypowiedzi z prasy zdają się przybierać realny wymiar, choć może na razie nie wyspy to pod młotek pójdą inne obiekty (zgodnie z nowym programem oszczędnościowym) jak np. dwa największe porty morskie kraju - Saloniki i Pireus - oraz liczne porty lotnicze. Państwo pozbędzie się też należących jeszcze do niego udziałów w greckim przedsiębiorstwie telekomunikacyjnym OTE, a ponadto banku pocztowego, przedsiębiorstwa gier liczbowych OPAP, zakładów gazowniczych DEPA, przemysłu zbrojeniowego, portu lotniczego Aten (w 50 procentach) i zamkniętego stołecznego portu lotniczego Hellinikon, jak też niewielkich podmorskich złóż gazu ziemnego w rejonie portu Kawala.
Nabywcom zaoferuje się również częstotliwości telefonii komórkowej i prawa do opłat za użytkowanie greckich autostrad, a w okresie późniejszym koleje, udziały w towarzystwie energetycznym DEI, hutę aluminium, kasyno w pobliżu Aten, fabrykę samochodów ciężarowych oraz inne małe porty lotnicze i morskie.
Na śmiały krok pozwoliła sobie niemiecka gazeta Bild zamieszczając w jednym z artykułów dotyczącego kryzysu w Grecji fotomontaż, przedstawiający ateński Partenon na tle plastycznej mapy Grecji. Jak zaznaczono w podpisie, "Akropol ma szacunkową wartość 100 mld euro". Jeżeli wydarzenia miałyby przyjąć rzeczywiście taki obrót, o jakim spekulują niemieckie gazety być może antyczne państwo stanie się w pewnym sensie naszym sąsiadem a my będziemy mieli ”bliżej” na wakacje chcą wybrać się do Aten.
Grecja na skraju bankructwa
Grecy radykalnie zacisnęli pasa już w 2010 r., ale pomimo obietnic nie udało im się zbić deficytu poniżej 10 proc. PKB, cięcia pogłębiły recesję, a dług publiczny wynosi teraz ponad 340 mld euro i pod koniec roku może przekroczyć 160 proc. PKB. Według greckiego ministra finansów Jeorjosa Papakonstantina, Grecja stanie się niewypłacalna i ogłosi bankructwo jeśli UE i MFW nie wypłacą jej kolejnej transzy kredytu. Jednakże rychła wypłata 12 mld euro, czyli piątej transzy ze 110 mld euro kredytów pomocowych obiecanych Grekom przed rokiem, zależy od rekomendacji misji UE, Europejskiego Banku Centralnego oraz MFW. W Atenach od dwóch tygodni ocenia ona reformy oraz cięcia budżetowe lewicowego rządu Jeorjosa Papandreu. Tymczasem Olli Rehn – komisarz UE ds. walutowych i gospodarczych, twierdzi, że działania greckiego rządu są niewystarczające. Dlatego Bruksela, która pierwotnie domagała się od Aten prywatyzacji wartej 17 mld euro, obecnie zażądała, by Grecy pospiesznie wyprzedali państwowe firmy i udziały warte 50 mld euro. W tej sytuacji przyparty do muru rząd Papandreu ogłosił w poniedziałek zamiar „natychmiastowej sprzedaży”: • udziałów w firmie telekomunikacyjnej OTE (największej na Bałkanach); • dwóch największych portów w Pireusie i Salonikach; • udziałów w cieszącej się niemal monopolem firmie dystrybuującej energię PPC; • Banku Pocztowego; • zakładów gazowniczych DEPA; • lotniska w Atenach. Taki projekt natychmiast skrytykowała opozycja. - To nie wyprzedaż. To likwidacja! - protestował wczoraj przywódca centroprawicowej opozycji Antonis Samaras. Odmówił poparcia dla zaostrzonych cięć budżetowych (m.in. likwidacja kolejnych ulg podatkowych, redukcje w wydatkach socjalnych), które mają w tym roku przynieść 6 mld euro oszczędności.
W związku z cięciami budżetowymi związki zawodowe ostrzegają, że kraj czeka eksplozja protestów społecznych, a sytuacja "może się wymknąć spod kontroli". Taką opinię przedstawił przywódca największego greckiego związku zawodowego skupiającego urzędników publicznych. Jego związek zapowiada demonstracje na 4 czerwca. - Grecję czeka społeczna eksplozja, jeśli rząd będzie wdrażał kolejne oszczędności skierowane przeciwko ludziom. Spotka się to z oporem opinii publicznej, który wymknie się spod kontroli - stwierdził sekretarz generalny związku ADEDY Ilias Iliopoulos.
Obecnie w Grecji mamy do czynienia z patem politycznym. Z jednej strony rząd pod naciskiem Brukseli musi dokonywać cięć budżetowych, aby wyprowadzić kraj z kryzysu i otrzymać pomoc finansową, z drugiej strony opozycja i społeczeństwo grożą strajkami nie godząc się na kolejne cięcia.
