Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka energetyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polityka energetyczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 maja 2011

Wielki problem mikropaństewka


Czy Czesi chcą zatopić Mikronezję?

Już samo pytanie postanowione w podtytule zdaje się być absurdalne. Jak nasz południowy sąsiad może próbować zatopić maleńki kraj oddalony od niego o ponad 11 tys. km.? Otóż według samych zainteresowanych, czyli Mikronezyjczyków, jak najbardziej jest to możliwe. Co więcej Mikronezja, powołując się na mało znany przepis prawa międzynarodowego, postanowiła wysunąć przeciw Czechom oskarżenie dotyczące planu remontu i rozbudowy jednej z największych w Europie elektrowni węglowej w Prunerovie.

Mikronezyjczycy wykorzystali akt prawny o tzw. Transgranicznej Ocenie Oddziaływania na Środowisko (Transboundary Environmental Impact Assessment) . Jest to sprawa bez precedensu, po raz pierwszy bowiem zdarzyło się, aby na tą właśnie normę prawną powołało się państwo, nie sąsiadujące bezpośrednio z krajem, przeciw któremu kieruje ostrze oskarżenia.

Kiedy jednak dokładniej przyjrzeć się całej sprawie, a w szczególności podawanym przez Mikronezyjczyków argumentom, przestaje się ona wydawać tak bardzo irracjonalna, jak na początku. Dla mieszkańców 135. tysięcznego państewka remont elektrowni może mieć katastrofalne skutki. Główny zarzut, jaki pada pod adresem Czechów to to, że po odnowieniu elektrowni jej wyremontowane bloki znacząco przyczynią się do zwiększenia emisji CO2 do atmosfery, to z kolei poprzez wpływ na zmiany klimatyczne (ocieplenie klimatu) może pośrednio spowodować zalanie wyspiarskiego państwa leżącego na Pacyfiku. Już dziś czeska elektrownia jest 18. największym w Europie emitentem dwutlenku węgla, wydziela go 40 razy więcej niż cała Mikronezja. A po zwiększeniu mocy odnowionych bloków, może emitować jeszcze więcej gazów cieplarnianych nich dotychczas.

Maleńkie państewko ma całkowicie uzasadnione powody do obaw. W wyniku podnoszącej się temperatury na świecie topią się lodowce, przybywa wody w oceanach, co w rezultacie prowadzi do powolnego znikania, i tak niewielkiego, państwa z mapy. Już teraz Mikronezję regularnie nękają straszne powodzie. W przeciągu trzech ostatnich lat w ich wyniku zniszczonych zostało ponad 60 proc. pól uprawnych.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Rząd Mikronezji już w styczniu 2010 apelował do władz w Pradze, by przeprowadzili Transgraniczną Ocenę Oddziaływania na Środowisko zanim rozpoczną modernizację swojej największą elektrowni. Ówczesna akcja przyniosła oczekiwane efekty. Co jednak w tej sytuacji mieli zrobić Czesi? Niewiele. W kwietniu 2011 Praga wydała ostateczną zgodę na rozbudowę Prunerova, ale wymusiła na jej właścicielu (spółce CEZ) zobowiązanie do podjęcia działań, mających na cele zrównoważenie emisji gazów cieplarnianych. Ponadto Mikronezja na mocy czeskiego prawa otrzymała status "kraju dotkniętego”.

Akt odwagi czy szaleństwa?

Inicjatywa Mikronezji budzi zdumienie nawet wśród ekspertów w dziedzinie stosunków międzynarodowych. Jak mówią jest to świetny punkt wyjścia do otwarcia zupełnie nowej fazy w międzynarodowym prawie ochrony środowiska. Podanie ekologom i państwom rozwijającym się zupełnie nowej broni wprost do ręki. Mikronezja nie jest pierwszym wyspiarskim państwem, które zdecydowało się na taką spektakularną akcję. Jeśli poziom wód oceanicznych znacząco się podniesie, z mapy zniknie nie tylko ona, ale także Malediwy. Krótko przed nieudanym szczytem klimatycznym w Kopenhadze rząd Malediwów zorganizował podwodne obrad. Ubrani w kombinezony, wyposażeni w butle, maski i asekurowani przez nurków 13 ministrów i prezydent podpisali odezwę do państw bogatych. Prosili w niej o ograniczenie emisji CO2.

Wokół całej sprawy ponownie zawrzało dopiero w tym tygodniu na konferencji w Nowym Jorku, gdzie byli obecni przedstawiciele Mikronezji i wspierającego jej działania Greenpeace. Jak argumentowali uczestnicy konferencji, stworzony został precedens, który pozwoli na globalną walkę z "brudną" energetyką.

Jednak jak widać, nawet najbardziej spektakularne akcje ekologów, w szczególności tam, gdzie idzie o duże pieniądze, nie zawsze bywają zwieńczone sukcesem. Możemy mieć tylko nadzieję, że w sytuacji, gdy zagrożone jest nie tylko środowisko, a ważą się losy istnienia całego państwa, zdrowy rozsądek inwestorów weźmie górę.




wtorek, 26 kwietnia 2011

MĄDRZEJSI O 25 LAT cz.I

Od największej tragedii w historii energetyki jądrowej mija dzisiaj 25 lat. Wspominamy ofiary katastrofy elektrowni atomowej w Czarnobylu. Zagrożenie minęło. Miejsce odwiedzają turyści. Oczywiście nie wszędzie mają wstęp. Pozostały miejsca o podwyższonym promieniowaniu. W końcu upłynęło tylko 25 lat.

Katastrofy nie sposób pominąć podsumowując XX wiek. W XXI w. przeżywamy analogiczne wydarzenia w kontekście Japonii. Może i jesteśmy w innej epoce niż za czasów Czarnobyla, mamy nowocześniejszy sprzęt, jednak awaria w elektrowni atomowej ciągle jest tragiczna w skutkach. Obecnie dużo w mediach mówi się o alternatywnych środkach pozyskiwania energii, potrzebie rozwoju i budowaniu wspólnotowej polityki energetycznej. Jednak ile w tym polityki a ile realnych rozwiązań i niezawodnych procedur?

Solidarny świat skupia się na pomocy ofiarom trzęsień ziemi, które wywołały gigantyczną falę tsunami oraz kolejne eksplozje w elektrowni Fukushimia I (Fukushima Daiichi) 11 marca br. Łańcuch nieszczęść zapoczątkował wybuch wulkanu. Epicentrum znajdowało się około 130 km od wschodniego wybrzeża wyspy Honsiu. Świat obserwuje do dziś zmagania Japończyków wobec skutków niewyobrażalnego nagromadzenia katastrof naturalnych, będących w dodatku mechanizmem zapalnym dla kolejnego łańcucha tragedii. Naród japoński, o głębokich wartościach, bazujących na kolektywizmie, doskonale sobie radzi z nieszczęściami jakie na niego spadają. Można ich stawiać za wzór hartu ducha, niezłomności i odwagi.

Energia atomowa – przekleństwo czy dobrostan?

Rocznica tragedii w Czarnobylu jest jednak również okazją do demonstracji przeciw elektrowniom atomowym. We Francji, Niemczech i Austrii zwracano w manifestacjach uwagę społeczności globalnej na ryzyko pozyskiwania energii tą drogą. W końcu przez resztę roku nie zastanawiamy się skąd mamy w domu to coś co napędza nam przez kabel laptopa albo sprawia, że w nocy nie siedzimy w egipskich ciemnościach. Może warto właśnie dziś pomyśleć samemu nad polityką energetyczną i nie zostawiać wszystkiego do rozstrzygnięcia politykom.

Zrodziła się u mnie ta refleksja, zaraz po tym jak zaczęłam zastanawiać się nad jakością życia w pobliżu elektrowni atomowej. Nad tym czy mieszkańcy Czarnobyla odczuwali niepokój i nerwowo obserwowali reaktory atomowe czy może wielka elektrownia była dla nich „fabryką”, miejscem pracy wkomponowanym w ich codzienne życie. W końcu czy ja mogłabym mieszkać w strefie ryzyka, korzystając jednocześnie z dobrodziejstw jakie produkuje „fabryka” po atrakcyjniejszej cenie.

Aby podjąć taką decyzję potrzebne są oczywiście informacje. Inaczej poruszalibyśmy się w sferze domysłów, mitów stereotypów. Przecież to bardzo nie rozsądnie budować swoją opinię na artefaktach.

W poszukiwaniu niezbędnej wiedzy dotarłam do bardzo ciekawej strony http://www.elektrownia-jadrowa,pl/ opatrzonej dopiskiem „pierwszy portal poświęcony tematyce budowy elektrowni atomowej w Polsce”. Czyżby to był aż tak dziewiczy temat? Super, będzie dobry wpis na bloga!

Więc zaczynam czytać. Otwieram pierwszą publikację. Temat bardzo mnie interesujący: „Trzęsienie ziemi w Japonii – awaria w elektrowni Fukushima”. Znajduję dokładny opis przebiegu tragedii, obecnego stanu reaktorów oraz postępów w ich zabezpieczaniu. Procedury działają. Jest nawet bardzo interesujący przekrój graficzny bloku z reaktorem. Wszystko to uspokaja moje obawy. Nawet zdjęcia po wybuchu nie są już tak straszne. Artykuł jednak ma swoje pierwotne źródło na innej stornie internetowej. Sprawdźmy…[cdn.]


MĄDRZEJSI O 25 LAT cz. II

Ambitna polityka energetyczna Polski

Portal http://www.atom.edu.pl/ ma bardzo atrakcyjną grafikę. Pierwsze co się rzuca w oczy to elektrownia atomowa na tle zielonych połaci oraz błękitu nieba. Oraz zachęcający opis „W Polsce już za kilka lat rozpocznie się budowa pierwszej elektrowni atomowej. Gdzie ona powstanie? Kto będzie właścicielem? Ile zapłaci? Czy okoliczni mieszkańcy popierają budowę?”. Tyle ciekawych pytań, więc… - „Czytaj dalej”. Dużo tekstu, tabele pełne liczb, mapki. Zrezygnowałabym - ale szukam informacji. To wymaga trudu.

Okazuje się, że wszystko zaczęło się od dokumentu Polityka Energetyczna Polski do 2025 r., wydanego przez Radę Ministrów sześć lata temu. Niedawno. Plany są ambitne. W styczniu 2007 r. powołana została nawet specjalna komisja sejmowa d/s energetyki jądrowej. Słusznie, ktoś powinien koordynować działania skoro w 2021 roku ma być oddany do użytku pierwszy blok jądrowy.

Rząd Donalda Tuska zapowiada uruchomienie do 2022 roku pierwszej elektrowni jądrowej, a do roku 2030 według założeń mają powstać elektrownie o łącznej mocy co najmniej 6000 MWe. Szacowane koszty inwestycyjne bez oprocentowania kapitału to 2500 euro. Nie wiedzieć czemu czytając to pomyślałam o autostradach na Euro2012… Ale może reaktory, atom, polityka energetyczna to nie to samo. Nie padną ofiarą cięć budżetowych czy kryzysów na rynkach finansowych. Polska w końcu będzie wzorować się na najlepszych. Elektrownie powstaną na model Fiński z pomocą Francji, jednego z liderów światowej energetyki jądrowej. Będziemy mieć więc nowoczesne, wydajne, bezpieczne elektrownie atomowe. Tylko gdzie?

Odpowiedzi udziela nam Ministerstwo Gospodarki, które 16 marca 2010 r. opublikowało ranking 28 lokalizacji zgłoszonych przez różne samorządy, firmy jako propozycje budowy. Lokalizacje zostały poddane krytycznej ocenione wg 17 grup kryteriów, zgodnych z wytycznymi Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Stosunek społeczności lokalnej do energetyki jądrowej też się do nich wliczał. Słusznie. W końcu nie każdy chce mieszkać pod reaktorem. Trzy najwyżej sytuowane miejsca zajęły kolejno Żarnowiec uzyskujący 65,6 punktów, Warta-Klempicz 59.9 p. oraz Kopań 55.8 p.

Co wiesz na temat energetyki jądrowej w Polsce?

Dowiaduję się także ze strony, że Ministerstwo Gospodarki uruchomiło 3 sierpnia 2010 r. przetarg na opracowanie koncepcji i zrealizowanie kampanii informacyjnej dotyczącej energetyki jądrowej. Kampania już trwa! Do końca 2012 r. ma zostać na nią wydatkowanie 22 mln zł. Tylko na co? Z szumu medialnego informacji edukacyjnych o energii jądrowej nie wyłowiłam. W sumie dopiero teraz, rocznica katastrofy w Czarnobylu dała początek moim poszukiwaniom. Może ignorowałam przekazywaną mi wiedzę. Najlepiej poszukać samemu. I co znajduje? Znajomy „pierwszy portal poświęcony tematyce budowy elektrowni atomowej w Polsce”. Niedobrze, gdzie te 22 mln zł? Może badania opinii społecznej są, aż tak kapitałochłonne. Nie. Tematykę energii atomowej w naszym kraju propagować mają także najpopularniejsze polskie seriale telewizyjne, które wszyscy znamy i kochamy. Będziemy poddawani krypto reklamie podczas odwiedzin na „Sadybie” czy „plebanii”. Działania edukacyjne i informacyjne podejmowane są także przez media np. cykl „Atom dla Polski” w Gazecie Wyborczej bądź przez poszczególne koncerny energetyczne np. „Energetyka Atomowa – nowoczesna i przyjazna” autorstwa Grupy CEZ i Gazety Prawnej.


Czy zamieszka Pan/i w pobliżu elektrowni atomowej?

Jak wskazują badania opinii społecznej przeprowadzone przez Pentor w dniach 21-26 listopada 2008r. na reprezentatywnej grupie Polaków powyżej 15. roku życia, prawie połowa Polaków (47%) uważa, że Polska powinna w najbliższym czasie zbudować elektrownię jądrową, 38%. jest przeciw, a 15% nie ma zdania. Jaka jest Wasza opinia? Ja swoją już wyrobiłam. Należy pamiętać przy określaniu własnego zdania, że „fabryka” energii może stać koło Twojego miejsca zamieszkania. Jesteś na to gotowy?

Badania opinii publicznej wskazują na dużą dywersyfikacje społeczeństwa i nie rozstrzygają sprawy. Wykazują, że budowę elektrowni jądrowej w pobliżu miejsca zamieszkania respondenta, (przy założeniu, że zapewni to tańszą energię, nowe miejsca pracy i rozwój regionu), popiera w sumie 43% z nich, przeciwnego zdania jest 47%, natomiast 10%. nie ma wyrobionej opinii. Jednak to co deklarujemy w sondażach nie zawsze pokrywa się z naszymi działaniami gdy sytuacja hipotetyczna urzeczywistnia się.