Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 maja 2011

Brat PIT i przyjaciele, czyli dziwne przywileje podatkowe

Kim jest nasza gwiazda?

PIT-zwany szerzej jako podatek bezpośredni obejmujący dochody uzyskiwane przez osoby fizyczne. Nazwa ta odnosi się też do druków urzędowych udostępnianych przez Ministerstwo Finansów, na których podatnicy składają swoje roczne deklaracje rozliczeniowe, które dotyczące podatku od dochodów osobistych. O tym kim jest naprawdę mówi polski racjonalny ustawodawca w ustawie z dnia 26 lipca 1991 r. z późn. zm. Ustawa ta od 2000 roku była nowelizowana 133 razy.
Obecnie na świecie wykształciły się dwa podstawowe typy podatków dochodowych: podatek cedularny określany również jako podatek analityczny oraz podatek globalny zwany też syntetyczny czy unitarny. Podatek cedularny dzieli wszystkie dochody na 5 tzw. ceduł (z użytkowania własności, z kapitału, z wolnej działalności zarobkowej, pozostałych dochodów, z kapitałów, z płac i pensji urzędniczych), które obciążone są różnymi stawkami proporcjonalnymi w poszczególnych cedułach, czyli grupach Pozwala na preferowanie jednych, a dyskryminowanie innych rodzajów dochodów przez ustalanie zróżnicowanych stawek i skal opodatkowania. Utrudnia stosowanie progresji w stosunku do podatników osiągających dochody z kilku źródeł.
W nieco zmodyfikowanej formie występuje on w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii i we Włoszech. W Polsce w latach 1950-1971 do tego typu zaliczał się podatek dochodowy płacony przez osoby fizyczne i prawne nie będące jednostkami gospodarki uspołecznionej. Globalny podatek dochodowy to natomiast typ opodatkowania polegający na łącznym opodatkowaniu wszystkich składników dochodu podatnika, niezależnie od ich źródła, według jednolitej skali. Ułatwia stosowanie progresji podatkowej, jego naliczanie jest jednak bardziej skomplikowane niż w przypadku podatku cedularnego. W Polsce podatek globalny obowiązuje od 1992.

Nie ma haka na Polaka..., czyli jak wykorzystać luki prawne

Dawno, dawno temu ( dokładnie w 1992 r.) przed wielką reformą podatkową pewien urzędnik z Ministerstwa Finansów upichcił tak zwaną kartę podatkową. Co oznacza, że drobne przedsiębiorstwa czy firmy rozliczają się w sposób uproszczony ze swoich dochodów, o ile przedsiębiorca nikogo nie zatrudni. A urzędnik ten jako pełnoetatowy pracownik korpusu służby cywilne uzasadniając rację swojego zatrudnienia, owo uproszczenie zilustrował własnymi wyliczeniami. Jeżeli podatnik złoży w urzędzie skarbowy PIT-16 i spełnia warunki określone ustawą z dnia 20 listopada 1998 roku o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (zwłaszcza załącznik nr 3) wówczas może skorzystać z przywilejów. Statystyczny, operatywny Polak, który należy do zaradnego, dobrze prosperującego narodu zarejestruje się w Urzędzie Statystycznym jako przedsiębiorca. Według danych z 2010 r. z zatrudnionych 11 mln, 3 mln obywateli kraju nad Wisłą figuruje w statystykach jako właściciele firm, oczywiście jednoosobowych. Przykład: X ma własną, jednoosobową firmę, oferuje malowanie ścian. Co miesiąc płaci US podatek w wysokości 145 zł. Z tego odliczyć należy 180 zł za składkę do ZUS jako obowiązkową składkę na zdrowie. Musi odprowadzać składki na ubezpieczenie społeczne, lecz podatku nie płaci w ogóle.

Garść przykładów rodem z karty podatkowej

Jeśli w salonie fryzjerskim pracuje trzech fryzjerów, którzy zajmują się strzyżeniem, farbowaniem włosów i modelowanie (traktując każdą usługę jako osobną) przy założeniu, że wiedzą jakie przywileje im przysługują to tak naprawdę każdy z nich jest biznesmenem i oferują osobną usługę. Według obliczeń, fryzjer damski zapłaci miesięcznego podatku 145 zł po odliczeniu składki na zdrowie – 0 zł), zaś męski – 126 zł. Gdyby zatrudnili po jednym pracowniku to zestawienie wygląda w tym przypadku tak: fryzjer damski w miejscowości zamieszkałej przez 5-50 tys. mieszkańców z jednym pracownikiem zapłaci w 2011 roku miesięcznie 335 zł (w 2010 płaci 327 zł), a fryzjer męski w tej samej miejscowości , który zatrudnia jednego pracownika zapłaci w 2011 roku miesięcznie 279 zł (w 2010 płaci 273 zł). Natomiast biznesmen, który zajmuje się ślusarstwem zapłaci 391 zł bądź pobielaniem kotłów i naczyń odda fiskusowi 703 zł. Osoby zajmujące się robotami budowlanymi: murarskich, ciesielskich, dekarskich, posadzkarskich, malarskich, związanych z wykładaniem i tapetowaniem ścian, izolatorskich, związanych z wznoszeniem i montażem konstrukcji stalowych - dla ludności (również przykładowo w miejscowości zamieszkałej przez 5-50 tys. mieszkańców z jednym pracownikiem) zapłacą w 2011 roku miesięcznie 547 zł (w 2010 płacą 534 zł). Bardzo ciekawy przykład stanowi persona, która zajmuje się reparacją pończoch lub dziewiarstwem na drutach czy szydełku, oferująca manicure albo pedicure-zapłaci fiskusowi miesięcznie 73 zł, po odliczeniu składni na zdrowie 0 zł. Osoba, która zajmuje się ważeniem odda niespełna 53 zł.


Wnioski...

Wnioski nasuwają się same, jak mówił Brad Pitt w filmie "Black Joe" w życiu pewne są dwie rzeczy- śmierć i podatki.

wtorek, 12 kwietnia 2011

MŁODZIEŻ CHLUBĄ NARODU

Wydawać by się mogło, że głównym problemem Polski przed Euro 2012 jest infrastruktura. Brak wysokiej klasy stadionów, autostrad (również tych niższej klasy), czy miejsc hotelowych.

Ale tym razem, i to nie jako temat zastępczy, pojawia się sprawa tzw. kibiców alternatywnych, czyli kiboli.

Zamieszki polskich „kibiców” w Kownie okazały się być prawdziwym dynamitem, który spowodował eksplozję pomysłów na zapobieżenie awanturom na stadionach.


NIE JEST ŹLE?

Choć może nie ma sensu o sprawie dyskutować, bo, jak zapewnia generalny inspektor Policji Andrzej Matejuk, bezpieczeństwo na stadionach wciąż się poprawia. Mówi: „Proszę podać kraj, gdzie w danym zakresie przestępczość spadła o ponad 40%.” Matejuk twierdzi, że zadyma wydarzyła się na Litwie, bo w Polsce bezpieczeństwo na stadionach się poprawia i chuligani szukają okazji do rozrób za granicą. ( „Uważam rze” nr 9/2011)

Również szef wydziału bezpieczeństwa PZPN Andrzej Bińkowski o bezpieczeństwo na Euro 2012 jest spokojny – „kibice wiedzą, że tutaj nie da się poszarżować, bo jest monitoring”. („Uważam rze” nr 9/2011)


CZYŻBY JEDNAK PROBLEM?

Innego zdania jest UEFA, minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski oraz premier Donald Tusk.

Pomysły na walkę z kibolami/chuliganami/bandytami stadionowymi są różne- zakazy stadionowe, obowiązkowe karty kibica, elektroniczne bransolety, procesy od razu na stadionach przeprowadzane przy pomocy wideokonferencji. Wad tych propozycji nie widzę sensu wymieniać, zresztą już na pierwszy rzut okaz poznać propagandę. Co prawda lepszy rydz niż nic, ale co z tzn. ustawkami przy autostradach czy w lasach? Jest kilka ofiar śmiertelnych takich porachunków ligowych, ale to sprawka tych samych bandytów, których spodziewany się na trybunach podczas Euro 2012.
CO Z TYM FANTEM?

Gdyby nie fakt, że ci młodzi zazwyczaj chłopcy stają się później dilerami, złodziejami, czy w inny sposób zagrażają całemu społeczeństwu, powiedziałabym – zabijajcie się w lasach do woli! Wybijcie się co do jednego i będzie w końcu spokój! Co mnie obchodzą wasze porachunki! A jednak mnie obchodzą. Żyję w państwie, które uchodzi za państwo prawa i chcę, aby to prawo było respektowane. Chcę, aby bandyci byli surowo karani. Jak to się dzieje, że łatwiej jest trafić na listę dłużników i nie móc dostać kredytu, niż otrzymać zakaz stadionowy – tych ostatnich wydanych przez policję jest ok. 1700, tych przez kluby 170(sic!). Podpierając się FAKTEM podanym przez Macieja Strączyńskiego, prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich IUSTITIA na łamach „Uważam rze”, odsyłam do artykułu 254 Kodeksu Karnego.