Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sondaże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sondaże. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 maja 2015

Co ma w sobie Kukiz?



Kukiz jest dla ponad dwudziestu procent Polaków, którzy wzięli udział w niedzielnych wyborach prezydenckich, człowiekiem godnym zaufania i powierzenia mu roli Głowy Państwa. Co takiego ma w sobie Kukiz?

            Już na starcie kampanii prezydenckiej media rozpisywały się o Pawle Kukizie, popularnym w Polsce wokaliście. Bynajmniej nie dlatego, że wróżyli mu zdumiewający sukces. Zastanawiano się wówczas, czy zbierze on sto tysięcy podpisów do zarejestrowania swojej kandydatury i oficjalnego startu w wyścigu po prezydenturę. W jednym z pierwszych sondaży IBRIS z 14 lutego Kukiz miał zaledwie trzy punkty procentowe poparcia. Później nie było lepiej – we wszystkich sondażach poparcie dla tego kandydata wahało się w przedziale 1-5 proc. Przełom nastąpił w połowie kwietnia. Wtedy wyniki sondażowe skoczyły do siedmiu procent, na koniec kwietnia wzrosły o kolejne 1,5 proc., by zaraz na początku maja osiągnąć dwucyfrowy wynik. Najlepiej rokujące badanie, z 8 maja dawało Kukizowi 19 procent. Jak to możliwe, że w siedem ostatnich dni kampanii prezydenckiej jego poparcie wzrosło aż o 8 punktów procentowych, by ostatecznie dać mu w „najważniejszym sondażu”, czyli w wyborach imponujący wynik 20,8 proc.?
            Jednym z podstawowych postulatów Pawła Kukiza było wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, które jeszcze do niedawna miały być receptą na „całe zło” w Polsce, czyli wykluczenie „układu”, „betonu” czy po prostu pozbawienie władzy Platformę Obywatelską oraz Prawo i Sprawiedliwość. Jednak przed samymi wyborami w mediach bardzo dużo czasu poświęcano na to, by wytłumaczyć wyborcom, że takie rozwiązanie jest szkodliwe przede wszystkim dla takich ludzi, jak Pan Kukiz, a bardzo opłacalne dla PO czy PiS-u. Zatem, wbrew powszechniej opinii, to nie JOW-y zapewniły byłemu wokaliście zespołu Piersi imponujący wynik wyborczy.
            Jak pisze na swoim blogu Antonii Dudek, polski historyk i politolog „Polska skręca na prawo. Taki może być najkrótszy komentarz do ogłoszonych właśnie wyników exit poll w pierwszej turze tegorocznych wyborów prezydenckich.” I trudno się z tym nie zgodzić, jeśli zsumuje się wyniki wszystkich kandydatów reprezentujących prawą stronę sceny politycznej. To na pewno jeden z czynników wpływających na sukces Pawła Kukiza. Kolejny, to jego sztandarowe hasło – „Przywrócę władzę narodowi”. Właściwie nic ono nie znaczy, bo jakie Prezydent RP ma narzędzia, aby coś takiego uczynić? Czy to nie demokracja jest ustrojem dającym najwięcej władzy ludziom? Jednak młodzi Polacy łatwo przystali na obietnicę tego kandydata, zapewnie nie czyniąc głębszych rozważań na temat jej sensowności.
Taki sam wymiar miało „rozbicie układu” i „konieczność zmian”. Kukiz – rewolucjonista dla osób, które zagłosowały na niego ma być alternatywą dla dwóch najsilniejszych partii politycznych. Miał on wprowadzić całkowite zmiany na korzyść Polski i jej obywateli. To również świetnie się „sprzedało”. O dziwo, bo przecież takich rewolucjonistów mieliśmy na polskiej scenie politycznej już całkiem sporo. Najlepszymi przykładami mogą być Janusz Palikot i spektakularny sukces jego ugrupowania w wyborach parlamentarnych w 2011 roku oraz Janusz Korwin – Mikke, który również zadziwił wszystkich otrzymując mandat posła do Parlamentu Europejskiego. Dziś już nie cieszą się takim poparciem. Zastąpił ich kolejny „przywódca rewolucji”. Choć przykłady takich „walecznych duchów” o Polskę i Polaków można mnożyć, obywatele Rzeczypospolitej nadal szukają swojego „bohatera” wśród niedoświadczonych, często nieposiadających żadnej wiedzy i kompetencji kandydatów. Bo to oni mają „odbetonować” scenę polityczną.
            Największy „skok” poparcia dało jednak Kukizowi wycofanie się z prowadzenia kampanii w ostatnim jej dniu z powodu choroby ojca. Nie wnikając w prawdziwość tej informacji, czy jest coś bardziej przemawiającego do człowieka niż troska o rodzinę i krzywda innego człowieka? Prawie pięć punktów procentowych  (4,8%) od 7 do 10 maja nie były przypadkowe.
            Patrząc na spektakularny wynik Pawła Kukiza w wyborach można dojść do co najmniej kilku wniosków – młodzi Polacy (bo to oni w zdecydowanej większości poparli P.K. w wyborach) oczekują radykalnych zmian, nie podoba im się styl rządzenia Platformy Obywatelskiej czy Prawa i Sprawiedliwości, zaufanie do zawodowych polityków jest obecnie znikome, obywatele naszego kraju szukają „mesjasza”, który przyjdzie i „uzdrowi” Polskę jak za dotknięciem magicznej różdżki. Najważniejszym jednak wnioskiem jest jednak ten, że Polacy nie mają pojęcia, jakimi kompetencjami dysponuje Prezydent. Szczególnie taki, który nie ma jednocześnie większości w Parlamencie, zaplecza politycznego, poważnych doradców i elementarnej wiedzy dotyczącej funkcjonowania państwa.

czwartek, 19 maja 2011

Czy PiS wróci do władzy?


Według najnowszego sondażu GfK Polonia, w najbliższych wyborach Platforma Obywatelska może zdobyć 42 procent głosów, natomiast Prawo i Sprawiedliwość – aż 35 procent. Oznacza to realną szansę na wygraną PiS w październikowych wyborach.

III RP vs IV RP – kolejna runda

Okazuje się, że wynik walki pomiędzy III a IV RP nie został do końca rozstrzygnięty. Mogłoby się wydawać, iż po ostatnich wyborach, po triumfie Platformy i „antyPiSowkiej” mobilizacji społeczeństwa, Polacy ostatecznie opowiedzieli się za III RP. A jednak, po czterech latach rządów PO emocje opadły, entuzjazm osłabł, a jego miejsce zajęło rozczarowanie. Wielu Polaków ma pretensje do Donalda Tuska o niespełnione obietnice i brak reform.

Alarmujący sondaż

Najnowszy sondaż GfK Polonia wykonany dla „Rzeczpospolitej” pokazuje, iż poparcie dla Platformy Obywatelskiej wynosi 42 procent, a dla Prawa i Sprawiedliwości – 35 procent, a więc partie te dzieli zaledwie 7 punktów procentowych! To najmniejsza różnica od sierpnia ubiegłego roku. Co ciekawe, w badaniu przeprowadzonym w ubiegłym tygodniu przez TNS OBOP, partia Donalda Tuska wyprzedza Prawo i Sprawiedliwość aż o 17 punktów procentowych. Jak widać, prognozy są różne, trzeba więc wziąć pod uwagę każdy wariant, także wygraną PiS.

Powtórka z rozrywki?

Możemy być pewni jedynie tego, że szykują się kolejne wybory, w których walka o zwycięstwo toczyć się będzie praktycznie tylko między PO i PiS. Mało prawdopodobna jest możliwość „przeskoczenia” przez SLD obu tych partii, szczególnie biorąc pod uwagę ostatnie osłabienie tego ugrupowania przez odejście Arłukowicza. Zgodnie z przewidywaniami, powstałym niedawno partiom, takim jak Polska Jest Najważniejsza czy Ruch Poparcia Palikota, nie udało się zawojować rynku politycznego. Żadna z nich nie ma szans na przekroczenie progu wyborczego. Podobnie jak PSL, lokowane przez sondaże także poza Sejmem, jednak tutaj musimy być ostrożniejsi, gdyż partia ta nie raz zaskoczyła nas swoim wynikiem.

Emocje rosną…

Przebieg kampanii okaże się decydujący dla wyniku wyborów. Platforma wygra, jeśli uda jej się ponownie wzbudzić zaufanie Polaków i namówić wyborców, aby dali jej drugą szansę. PiS odniesie zwycięstwo, jeżeli przekona, że się zmienił i jest w stanie zrobić coś dobrego dla Polski. Z całą pewnością czeka nas kampania negatywna – Jarosław
Kaczyński skupi się na wytykaniu porażek rządu z ostatnich czterech lat, a Donald Tusk będzie przypominał jaką katastrofę dla Polski stanowiły rządy PiS. Zasiądźmy więc wygodnie, obserwując bacznie przebieg walki na ringu. Pamiętajmy jednak, że nie jesteśmy tylko publicznością, ale także sędziami.