Jednym z podstawowych postulatów Pawła Kukiza było wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, które jeszcze do niedawna miały być receptą na „całe zło” w Polsce, czyli wykluczenie „układu”, „betonu” czy po prostu pozbawienie władzy Platformę Obywatelską oraz Prawo i Sprawiedliwość. Jednak przed samymi wyborami w mediach bardzo dużo czasu poświęcano na to, by wytłumaczyć wyborcom, że takie rozwiązanie jest szkodliwe przede wszystkim dla takich ludzi, jak Pan Kukiz, a bardzo opłacalne dla PO czy PiS-u. Zatem, wbrew powszechniej opinii, to nie JOW-y zapewniły byłemu wokaliście zespołu Piersi imponujący wynik wyborczy.
Jak pisze na swoim blogu Antonii Dudek, polski historyk i politolog „Polska skręca na prawo. Taki może być najkrótszy komentarz do ogłoszonych właśnie wyników exit poll w pierwszej turze tegorocznych wyborów prezydenckich.” I trudno się z tym nie zgodzić, jeśli zsumuje się wyniki wszystkich kandydatów reprezentujących prawą stronę sceny politycznej. To na pewno jeden z czynników wpływających na sukces Pawła Kukiza. Kolejny, to jego sztandarowe hasło – „Przywrócę władzę narodowi”. Właściwie nic ono nie znaczy, bo jakie Prezydent RP ma narzędzia, aby coś takiego uczynić? Czy to nie demokracja jest ustrojem dającym najwięcej władzy ludziom? Jednak młodzi Polacy łatwo przystali na obietnicę tego kandydata, zapewnie nie czyniąc głębszych rozważań na temat jej sensowności.
Taki sam wymiar miało „rozbicie układu” i „konieczność zmian”. Kukiz – rewolucjonista dla osób, które zagłosowały na niego ma być alternatywą dla dwóch najsilniejszych partii politycznych. Miał on wprowadzić całkowite zmiany na korzyść Polski i jej obywateli. To również świetnie się „sprzedało”. O dziwo, bo przecież takich rewolucjonistów mieliśmy na polskiej scenie politycznej już całkiem sporo. Najlepszymi przykładami mogą być Janusz Palikot i spektakularny sukces jego ugrupowania w wyborach parlamentarnych w 2011 roku oraz Janusz Korwin – Mikke, który również zadziwił wszystkich otrzymując mandat posła do Parlamentu Europejskiego. Dziś już nie cieszą się takim poparciem. Zastąpił ich kolejny „przywódca rewolucji”. Choć przykłady takich „walecznych duchów” o Polskę i Polaków można mnożyć, obywatele Rzeczypospolitej nadal szukają swojego „bohatera” wśród niedoświadczonych, często nieposiadających żadnej wiedzy i kompetencji kandydatów. Bo to oni mają „odbetonować” scenę polityczną.




