Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybory prezydenckie 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wybory prezydenckie 2015. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 maja 2015

Realia obietnic Andrzeja Dudy


Obietnice składane podczas wyborów przez polityków są zawsze bardzo obszerne. Często nie pokrywają się one z realnym przekładem na budżet państwa. W ostatnich tygodniach głośno jest o obietnicach Andrzeja Dudy. Wielu ekspertów komentuje i krytykuje jego pomysły. Andrzej Duda mobilizuje potencjalny elektorat zapowiadając coraz to zmiany na lepsze.  Zdaniem ekonomisty Ryszarda Petru- Obietnice są nierealne. Przedstawia te propozycje, które są atrakcyjne dla ucha potencjalnego elektoratu- mówi współzałożyciel stowarzyszenia Nowoczesna.pl.

Spełnienie obietnic kandydata PiS na prezydenta kosztowałoby średnio 58,3 mld zł rocznie. Rachunek za całą kadencję opiewałby więc na kwotę 291,5 mld zł. Dla porównania – dochody budżetowe państwa w zeszłym roku wyniosły... 283,5 mld zł. Przy tych sumach Bronisław Komorowski wypada blado.

Co proponuje Duda?

Andrzej Duda domaga się wielkiej reformy systemu ubezpieczeń społecznych. „Jeżeli całościowo go nie naprawimy, to za parę lat nie będzie z czego wypłacać emerytur” – stwierdził kandydat PiS.  Plan ten nie został przedstawiony jednak szczegółowo, więc przeliczając koszty jednego z ważnych konkretów- obniżenia wieku emerytalnego z 67 lat do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn- to według szacunków Pracodawców RP do 2020 roku kosztowałoby to nas 71,5 mld zł.

Kolejną obietnicą Dudy jest pomoc dla młodych i przyszłych rodziców. Według kandydata kwota 500zł na każde dziecko dla najbiedniejszych rodzin oraz 500 zł na drugie i kolejne dla pozostałych to realne wsparcie. Pracodawcy RP wyliczyli iż wyniesie to 120 mld zł. Duda proponuje również darmowe przedszkola dla dzieci. Są to kolejne pieniądze, kolejne 120 mld zł w ciągu pięciu lat.

Podniesiona kwota wolna od podatku- to następna obietnica Andrzeja Dudy. Prościej ujmując chodzi o poziom dochodu, który nie pociąga za sobą konieczności zapłaty podatku dochodowego. Na dzień dzisiejszy wynosi ona ok. 3 tys. zł rocznie. Na tle Europy jest to jeden z najgorszych wyników. Duda chce podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, „aby w budżetach polskich rodzin było więcej pieniędzy”. Jeśli by tego nie zrobił, ma się podać do dymisji. Ta obietnica Andrzeja Dudy – według Pracodawców RP – to koszt 80 mld zł w ciągu całej kadencji.

Rocznie obietnice Andrzeja Dudy kosztowałyby nas średnio 58,3 mld zł, a w horyzoncie pięcioletnim byłoby to 291,5 mld zł. Ile to jest? Mniej więcej tyle, ile wynoszą roczne dochody państwa – według Ministerstwa Finansów w zeszłym roku do budżetu wpłynęło 283,5 mld zł.

Skąd na to wszystko wziąć pieniądze? Kandydat PiS chce opodatkować duże banki i hipermarkety. Trzeba się jednak liczyć z tym, że banki i hipermarkety mogą dodatkowo obciążyć klientów. Duda chce podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, „aby w budżetach polskich rodzin było więcej pieniędzy”. Jeśli by tego nie zrobił, ma się podać do dymisji. Ta obietnica Andrzeja Dudy – według Pracodawców RP – to koszt 80 mld zł w ciągu całej kadencji..

Komorowski liczy się z realiami

Prezydent Bronisław Komorowski przedstawiając swoje obietnice jest mniej hojny. Przy Panu Dudzie wychodzi na sknerusa. Proponuje program „Pierwsza praca”, który zakłada gwarancję dwuletniego zatrudnienia dla ponad 100 tys. absolwentów szkół zawodowych, ponadgimnazjalnych i wyższych przed 30. rokiem życia. Prezydent uważa że to pozwoli na dalsze zmniejszenie bezrobocia wśród młodych ludzi. Oszacowany koszt tego programu wg pracodawców RP wynosi 13,5 mld w ciągu pięciu lat.

Bronisław Komorowski, podobnie jak Andrzej Duda, zwrócił się również do młodych i przyszłych rodziców. Chce przyjęcia różnych form opieki, w tym wprowadzenia bonów, z których rodzice mogliby opłacać opiekę dzienną nad dziećmi do lat trzech. Pięcioletni koszt takiego przedsięwzięcia to – według Pracodawców RP – 6 mld zł.

Przedsiębiorcy również nie muszą się czuć pominięci. „Skierowałem do Sejmu ustawę o innowacyjności. Po jej wejściu w życie mali i średni przedsiębiorcy, którzy wydadzą na badania i rozwój np. 100 tys. zł, odliczą od swoich przychodów kwotę 150 tys. zł. Duże przedsiębiorstwa będą mogły odliczyć od przychodu 120 proc. wydatków na badania i rozwój” – zapowiedział prezydent. Kompleksowy program wspierania innowacyjności Pracodawcy RP wycenili na 15 mld zł.


Średni roczny koszt obietnic Bronisława Komorowskiego to 6,9 mld zł. Rachunek za całą kadencję wyniósłby 34,5 mld zł. To ponad osiem razy mniej niż koszt obietnic Andrzeja Dudy. Obietnice prezydenta są więc skromniejsze, ale za to wydają się bardziej realne i możliwe do udźwignięcia dla budżetu. Z realizacją tłustych obietnic Andrzeja Dudy problem miałby sam rząd PiS. Ale nie to się liczy w kampanii wyborczej.

piątek, 15 maja 2015

Co z tą debatą?

Za tydzień druga tura wyborów prezydenckich. Zmierzą się niej obecny prezydent Bronisław Komorowski oraz Andrzej Duda, kandydat Pis-u. Wynik I tury na pewno wielu zaskoczył. Andrzej Duda, mimo że wygrał minimalnie nabrał jeszcze większej pewności siebie. Natomiast urzędujący prezydent dostał sygnał, że jego zwycięstwo jest już całkowicie niepewne. Dlatego obaj kandydaci robią co mogą, aby wykorzystać maksymalnie ostatnie dni kampanii tak by przekonać do siebie tych, którzy wcześniej z jakichś powodów na nich nie głosowali. W związku z tym obaj kandydaci staną naprzeciw siebie w debacie. Czy może ona przesądzić o zwycięstwie? Eksperci analizują plusy i minusy obu kandydatów.
Debata odbędzie się w niedzielę wieczorem. Przed I turą Bronisław Komorowski nie zgodził się na udział w debacie ze wszystkimi kandydatami. Sztabowcom obu kandydatów zajęło zaledwie kilka godzin ustalenie warunków debaty. Najwięcej kontrowersji zbudziły personalia prowadzących. Jako, że jest to wspólna debata TVP i Polsatu, każda ze stacji miała wystawić po jednym prowadzącym. Ostatecznie debatę poprowadzą Dorota Gawryluk i Krzysztof Ziemiec. Debata potrwa 80 minut, dyskusja podzielona będzie na cztery segmenty: bezpieczeństwo i politykę zagraniczną, sprawy społeczne oraz gospodarkę. W ciągu ostatnich 30 minut, zaplanowana została runda pytań wzajemnych obydwu kandydatów.
Oprócz debaty TVP i Polsatu odbędzie się również debata na antenie TVN24. Odbędzie się 21 maja, prowadzić ją będą Justyna Pochanke, Monika Olejnik oraz Bogdan Rymanowski. Wiemy już, że na pewno nie odbędzie się debata, którą chciał zorganizować Paweł Kukiz. Chciał on zorganizować debatę, w której Komorowski i Duda zawalczyliby o jego wyborców. Andrzej Duda od razu zgodził się na udział w tym przedsięwzięciu. Bronisław Komorowski uznał ten pomysł za dziwny i odrzucił propozycję.
Kto ma większe szanse? 
Eksperci d kilku dni analizują który z kandydatów ma większe szanse wygrać debatę  i zyskać nowych wyborców. Mówi się, że znaczenie ma każdy szczegół, zarówno wygląd, gesty czy mimika jak i merytoryczne wypowiedzi. Oprócz tego co mówią ma też znaczenie jak mówią. Dla Bronisława Komorowskiego korzystniejsze będzie mówienie w sposób bardziej dynamiczny i energiczny. Powinien także unikać mówienia z kartki. Andrzejowi Dudzie natomiast zarzuca się sztuczność i zaleca zapanowanie nad swoją mimiką. Kandydatowi PiS na prezydenta mogą zaszkodzić merytoryczne pytania dziennikarzy dotyczące jego obietnic. - Jeśli wyjdzie w nich, że nie potrafi np. wskazać, skąd wziąć środki na pokrycie swoich obietnic, to może przegrać. Bronisław Komorowski powinien pokazać, że jest nastawiony na słuchanie wyborców. - Mentorski, pouczający ton nie przysporzy mu wyborców.

wtorek, 12 maja 2015

Co ma w sobie Kukiz?



Kukiz jest dla ponad dwudziestu procent Polaków, którzy wzięli udział w niedzielnych wyborach prezydenckich, człowiekiem godnym zaufania i powierzenia mu roli Głowy Państwa. Co takiego ma w sobie Kukiz?

            Już na starcie kampanii prezydenckiej media rozpisywały się o Pawle Kukizie, popularnym w Polsce wokaliście. Bynajmniej nie dlatego, że wróżyli mu zdumiewający sukces. Zastanawiano się wówczas, czy zbierze on sto tysięcy podpisów do zarejestrowania swojej kandydatury i oficjalnego startu w wyścigu po prezydenturę. W jednym z pierwszych sondaży IBRIS z 14 lutego Kukiz miał zaledwie trzy punkty procentowe poparcia. Później nie było lepiej – we wszystkich sondażach poparcie dla tego kandydata wahało się w przedziale 1-5 proc. Przełom nastąpił w połowie kwietnia. Wtedy wyniki sondażowe skoczyły do siedmiu procent, na koniec kwietnia wzrosły o kolejne 1,5 proc., by zaraz na początku maja osiągnąć dwucyfrowy wynik. Najlepiej rokujące badanie, z 8 maja dawało Kukizowi 19 procent. Jak to możliwe, że w siedem ostatnich dni kampanii prezydenckiej jego poparcie wzrosło aż o 8 punktów procentowych, by ostatecznie dać mu w „najważniejszym sondażu”, czyli w wyborach imponujący wynik 20,8 proc.?
            Jednym z podstawowych postulatów Pawła Kukiza było wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych, które jeszcze do niedawna miały być receptą na „całe zło” w Polsce, czyli wykluczenie „układu”, „betonu” czy po prostu pozbawienie władzy Platformę Obywatelską oraz Prawo i Sprawiedliwość. Jednak przed samymi wyborami w mediach bardzo dużo czasu poświęcano na to, by wytłumaczyć wyborcom, że takie rozwiązanie jest szkodliwe przede wszystkim dla takich ludzi, jak Pan Kukiz, a bardzo opłacalne dla PO czy PiS-u. Zatem, wbrew powszechniej opinii, to nie JOW-y zapewniły byłemu wokaliście zespołu Piersi imponujący wynik wyborczy.
            Jak pisze na swoim blogu Antonii Dudek, polski historyk i politolog „Polska skręca na prawo. Taki może być najkrótszy komentarz do ogłoszonych właśnie wyników exit poll w pierwszej turze tegorocznych wyborów prezydenckich.” I trudno się z tym nie zgodzić, jeśli zsumuje się wyniki wszystkich kandydatów reprezentujących prawą stronę sceny politycznej. To na pewno jeden z czynników wpływających na sukces Pawła Kukiza. Kolejny, to jego sztandarowe hasło – „Przywrócę władzę narodowi”. Właściwie nic ono nie znaczy, bo jakie Prezydent RP ma narzędzia, aby coś takiego uczynić? Czy to nie demokracja jest ustrojem dającym najwięcej władzy ludziom? Jednak młodzi Polacy łatwo przystali na obietnicę tego kandydata, zapewnie nie czyniąc głębszych rozważań na temat jej sensowności.
Taki sam wymiar miało „rozbicie układu” i „konieczność zmian”. Kukiz – rewolucjonista dla osób, które zagłosowały na niego ma być alternatywą dla dwóch najsilniejszych partii politycznych. Miał on wprowadzić całkowite zmiany na korzyść Polski i jej obywateli. To również świetnie się „sprzedało”. O dziwo, bo przecież takich rewolucjonistów mieliśmy na polskiej scenie politycznej już całkiem sporo. Najlepszymi przykładami mogą być Janusz Palikot i spektakularny sukces jego ugrupowania w wyborach parlamentarnych w 2011 roku oraz Janusz Korwin – Mikke, który również zadziwił wszystkich otrzymując mandat posła do Parlamentu Europejskiego. Dziś już nie cieszą się takim poparciem. Zastąpił ich kolejny „przywódca rewolucji”. Choć przykłady takich „walecznych duchów” o Polskę i Polaków można mnożyć, obywatele Rzeczypospolitej nadal szukają swojego „bohatera” wśród niedoświadczonych, często nieposiadających żadnej wiedzy i kompetencji kandydatów. Bo to oni mają „odbetonować” scenę polityczną.
            Największy „skok” poparcia dało jednak Kukizowi wycofanie się z prowadzenia kampanii w ostatnim jej dniu z powodu choroby ojca. Nie wnikając w prawdziwość tej informacji, czy jest coś bardziej przemawiającego do człowieka niż troska o rodzinę i krzywda innego człowieka? Prawie pięć punktów procentowych  (4,8%) od 7 do 10 maja nie były przypadkowe.
            Patrząc na spektakularny wynik Pawła Kukiza w wyborach można dojść do co najmniej kilku wniosków – młodzi Polacy (bo to oni w zdecydowanej większości poparli P.K. w wyborach) oczekują radykalnych zmian, nie podoba im się styl rządzenia Platformy Obywatelskiej czy Prawa i Sprawiedliwości, zaufanie do zawodowych polityków jest obecnie znikome, obywatele naszego kraju szukają „mesjasza”, który przyjdzie i „uzdrowi” Polskę jak za dotknięciem magicznej różdżki. Najważniejszym jednak wnioskiem jest jednak ten, że Polacy nie mają pojęcia, jakimi kompetencjami dysponuje Prezydent. Szczególnie taki, który nie ma jednocześnie większości w Parlamencie, zaplecza politycznego, poważnych doradców i elementarnej wiedzy dotyczącej funkcjonowania państwa.

wtorek, 5 maja 2015

Nowy spot Bronisława Komorowskiego. Odpowiedź kontrkandydata Dudy

To najmocniejszy i najbardziej emocjonalny spot wyborczy w tej kampanii prezydenckiej. Sztab Bronisława Komorowskiego porusza w nim tematykę in vitro i fragmenty wypowiedzi Andrzeja Dudy na temat tej metody. Także tego samego dnia spot zaprezentował kandydat PiS.

Szef sztabu Komorowskiego na temat spotu
 „- Podczas wyborów prezydenckich Polacy muszą wiedzieć, jakie poglądy w sprawie in vitro mają osoby ubiegające się o tytuł prezydenta państwa, bo to od ich decyzji będzie zależało, czy metoda in vitro będzie w Polsce dostępna, czy też nie (...) poglądy, które Andrzej Duda głosi w sprawie in vitro, są niebezpieczne i ogromnie bulwersujące” - powiedział szef sztabu Komorowskiego na konferencji prasowej. Mówił również, że kandydat PiS nie chce metody in vitro w Polsce. Robert Tyszkiewicz, prezentując materiał, dodał, że Andrzej Duda ma niebezpieczne i bulwersujące poglądy w sprawie in vitro.
„ - Musimy o tym otwarcie mówić, nie możemy pozwolić, żeby na potrzeby kampanii wyborczej, w tak wrażliwej społecznie sprawie, pozostały jakiekolwiek niedomówienia, dlatego zdecydowaliśmy się przygotować ten spot telewizyjny”
W spocie zostały zaprezentowane wypowiedzi Dudy na temat in vitro. "Jako człowiek osobiście, człowiek wierzący, jestem w ogóle przeciwnikiem in vitro, bo uważam to za metodę nienaturalną, to jest metoda sprzeczna z nauką Kościoła", "Jestem zdecydowanie, absolutnie przeciwny tej metodzie w tej postaci, w której ona jest dzisiaj realizowana", "Powtarzam jeszcze raz, niestety in vitro to w ogromnym stopniu oszustwo" – są to zacytowane elementy z wystąpień kandydata PiS, które możemy obejrzeć w spocie. Nowy spot ma przypomnieć, że kandydat na prezydenta z ramienia PiS poparł projekt, w którym grożono więzieniem za sztuczne zapłodnienie.
Przewodnicząca stowarzyszenia "Nasz Bocian" Anna Krawczak na konferencji oznajmiła, że w Polsce jest ogromna grupa społeczna niepłodnych. Pary, które zastosowały metodę in vitro nie mówią o tym swoim dzieciom. Nasz kraj jest jeszcze trochę nieprzygotowany na niereligijne poglądy. Dlatego też rodzice takiego dziecka boją się o tym mówić, żeby dzieci nie dowiedziały się, że urodziły się dzięki takiej co dla niektórych „sztucznej” metodzie. Komorowski spotkał się z przedstawicielami rodzin, które stosowały metodę in vitro i wypowiedział ważne dla mediów słowa „ jestem za życiem, jestem za metodą in vitro”.  „Komorowski nas nie oszukał, nigdy nie wycofał się z tych słów, chciałam mu za to podziękować” – powiedziała Anna Krawczak.

Nowy spoty Andrzeja Dudy. "Godne życie w bezpiecznej Polsce" i „Polskie lasy w polskich rękach!”
Pierwszy spot jaki dzisiaj zaprezentował sztab Andrzeja Dudy nawiązuje do jego spotkań z wyborcami oraz do hasła ostatniej części jego kampanii: ”Godne życie w bezpiecznej Polsce”. Przypomnijmy ze podobnym hasłem kieruje się tez Bronisław Komorowski w innych swoich spotach. Sztabowcy podkreślają ze Andrzej Duda chce być człowiekiem dialogu.  Sam Duda jest narratorem w tym spocie i mówi „o tysiącach uściśniętych rąk” i „setkach spotkań”.
"Wysłuchałem was i wiem, że Polacy martwią się o przyszłość. Jeżeli tak dużo mówimy o bezpieczeństwie to znaczy, że nie czujemy się bezpieczni. Jesteśmy dumnym narodem w sercu Europy, musimy bronić naszych interesów. Ja będę to robił. Mam za dużo energii, by siedzieć pod żyrandolem zamknięty w Pałacu Prezydenckim" - deklaruje kandydat PiS. "Dlatego obiecuję wam godne życie w bezpiecznej Polsce" - zapewnia Duda na koniec spotu.

Kolejny, drugi najnowszy spot atakuje Bronisława Komorowskiego. Trafia w czuły punkt na temat prywatyzacji lasów. W klipie pt. „Do lasów wstęp wzbroniony” kandydat PiS przypomina plany Komorowskiego, cytowane w depeszach WikiLeaks. Kandydat PO w 2009 r. uznał, że należy sprzedać "państwowe nieruchomości, w tym lasy". "Bronisław Komorowski zlekceważył 2,5 miliona podpisów w obronie lasów. Według mediów zgadzał się na sprzedaż polskich lasów, dla zdobycia środków na rekompensaty za powojenne wywłaszczenia" - mówi narrator w nowym spocie Andrzeja Dudy. Komorowski jest zwolennikiem prywatyzacji lasów, czemu sprzeciwiają się wyborcy. Jak wynika z sondażu IBRiS dla "Rz" sprzed tygodnia, problem Lasów Państwowych to jedna z najważniejszych dla Polaków spraw. Według badania zmian w konstytucji zakazujących prywatyzacji lasów chce 35% Polaków.

Oba spoty pojawią się od dzisiaj w ogólnopolskiej telewizji.


Wybierz prezydenta Polaków, nie ich sumień | SPOT


Andrzej Duda - Godne życie w bezpiecznej Polsce



Do lasów wstęp wzbroniony!