Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Duda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Duda. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2015

„Newport plus”- czyli nowy plan Andrzeja Dudy



Plan zaproponowany przez Andrzeja Dudę będzie bardzo trudnym zadaniem. Zwiększenie obecności NATO w Polsce to cel ambitny, choć taki scenariusz prawie na pewno spotka się z protestem ze strony Rosji. Szczyt NATO  w Warszawie, który odbędzie się w lipcu 2016 roku to szansa na realizację zamierzeń prezydenta elekta.

Na czym ma polegać plan „Newport Plus”?

Andrzej Duda obejmie urząd prezydenta w napiętym czasie dla Europy ze względu na konflikt zbrojny na Ukrainie oraz zacięty spór pomiędzy Rosją a państwami zachodnimi. W toku kampanii prezydenckiej Duda krytykował niektóre aspekty polityki wschodniej w wydaniu prezydenta Bronisława Komorowskiego oraz rządu Ewy Kopacz. Polityka zagraniczna będzie jednym z największych wyzwań dla nowego prezydenta, a związana z nią polityka bezpieczeństwa znajdzie się w samym centrum - z uwagi na wyborcze deklaracje Dudy, złożone m.in. podczas debat telewizyjnych. Andrzej Duda, charakteryzując swoją wizję bezpieczeństwa Polski, przedstawił koncepcję "Newport Plus" lub Newport II", nazwą nawiązującą do szczytu NATO w Walii. W lutym podczas konferencji w Instytucie Wolności w Warszawie ocenił on, że zwiększenie obecności Sojuszu Północnoatlantyckiego w Polsce to jeden z głównych punktów "koncepcji działalności prezydenta Rzeczpospolitej w zakresie polskiej polityki zagranicznej". Ma być ona związana ze szczytem NATO, który w dniach 8-9 lipca 2016 roku odbędzie się w Warszawie. Dokładną datę warszawskiego szczytu podał trzy dni temu sekretarz generalny NATO. Jens Stoltenberg oświadczył, że spotkanie to odbędzie się w "kluczowym" dla Sojuszu czasie, z uwagi na "przesunięcie płyt tektonicznych euroatlantyckiego bezpieczeństwa" na wschodzie i południu Europy. Szef NATO podkreślił także wagę Polski, oceniając, że jej wstąpienie do Sojuszu w 1999 roku pomogło "zaleczyć podział Europy". Jak dodał, Warszawa jest mocno przywiązana do zadań obronnych i wnosi ważny wkład w solidarność w ramach NATO. Andrzej Duda w trakcie kampanii wyborczej podkreślał, że Polska potrzebuje dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa w postaci baz i infrastruktury NATO na swoim terytorium. W jego opinii, gdyby miały powstawać bazy wojskowe, to powinny mieć "charakter mieszany", polsko-amerykański, z wkładem wniesionym także przez Polskę. Droga do realizacji tego celu ma polegać na opracowaniu pakietu propozycji i rozpoczęciu negocjacji, by pakiet ten został przyjęty na szczycie NATO w Warszawie.

Nowy prezydent ma przed sobą trudne zadanie


Choć perspektywy wydają się obiecujące, to jednak nowy prezydent stanie przed bardzo trudnym zadaniem. Pokazały to rezultaty szczytu w Newport i brak decyzji w sprawie baz Sojuszu na wschodzie Europy. Nie wiadomo, czy Duda zdoła osiągnąć założony cel, zwłaszcza że Amerykanie niekoniecznie mogą być chętni do ponoszenia kolejnych nakładów finansowych na obronę Europy - tym bardziej że część państw europejskich nie dotrzymała obietnicy zwiększenia wydatków wojskowych. W grupie tej co prawda nie ma Polski, ale dążenie do zaciskania pasa w amerykańskim Kongresie mogłoby podkopać te wysiłki. Jeśli chodzi o ogólną politykę w ramach NATO, Andrzejowi Dudzie przyjdzie działać w trudnych warunkach, także z uwagi na podziały wśród państw europejskich. Na pewno nie można jednak zaniedbać lub narazić na szwank relacji z partnerami z Europy, jednocześnie koncentrując ich uwagę i działania właśnie na reformowaniu Sojuszu. A zdobycie poparcia w tym celu ze strony innych państw może być trudne, o czym świadczy choćby sytuacja w naszej części Europy, czyli podziały w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Gdyby tego typu podziały dotknęły także Sojusz Północnoatlantycki, to byłby to cios dla NATO-wskiej polityki Polski. Jest to oczywiście scenariusz jedynie teoretyczny, odnoszący się do hipotetycznej przyszłości. Jednak obecna sytuacja w NATO, a zwłaszcza zbyt niskie wydatki na obronę, mogą uniemożliwić wzmacnianie obecności Sojuszu w Polsce. Realizacja planu Andrzeja Dudy o roboczej nazwie "Newport II" może stanąć więc pod znakiem zapytania - niezależnie od działań, jakie w tej kwestii mogliby podjąć i prezydent, i rząd. Niemniej jednak polskie władze na działania w tym kierunku będą miały około roku.

Prezydent Andrzej Duda: Choć nic tego nie zapowiadało, dziś jest na szczycie politycznej kariery

Prezydent Andrzej Duda: Choć nic tego nie zapowiadało, dziś jest na szczycie politycznej kariery

www.dziennikpolski24.pl

     Andrzej Duda. Przed 10 laty nikt nie wróżył młodemu prawnikowi nawet partyjnej kariery. Drogę do Pałacu Prezydenckiego utorował mu Zbigniew Ziobro. To dzięki niemu zaistniał w polityce i dzięki odejściu Ziobry z PiS stał się twarzą tej partii w Krakowie. Nie przeszkodził mu w tym epizod związany z działalnością w Unii Wolności. Gdyby nie kandydował na prezydenta Polski, nikt by mu tego faktu nie wyciągnął z życiorysu.
     W 2005 roku Andrzej Duda rozpoczął współpracę z klubem parlamentarnym PiS. Był wtedy pracownikiem naukowym na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Do politycznej działalności wciągnął go poseł Arkadiusz Mularczyk, współpracownik Zbigniewa Ziobry. Duda pracował przy tworzeniu ustawy lustracyjnej. Dla PiS było bardzo ważne to, by mieć eksperta z uczelni, której naukowcy sceptycznie podchodzili do lustracji w wydaniu partii Kaczyńskiego. W sierpniu 2006 roku został jednym z wiceministrów w resorcie sprawiedliwości kierowanym przez Ziobrę. Nie jest tajemnicą, że blisko byli także prywatnie. Były minister sprawiedliwości potwierdził w kampanii, że spotykał się prywatnie z Andrzejem Dudą i jego żoną Agatą. Chwalił nie tylko samego kandydata, ale i jego małżonkę jako kobietę z klasą, elegancką, wykształconą i błyskotliwą, która "będzie wspaniałą pierwszą damą". Mówił tak, mimo że kontakty obu panów urwały się po odejściu Ziobry z PiS. 
     Ale w 2007 roku nic tego jeszcze nie zapowiadało. Gdy wtedy władzę przejęła Platforma Obywatelska, Andrzej Duda trafił do Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Z rekomendacji Zbigniewa Ziobry. I gdy ten opuszczał PiS w 2011 roku, wydawało się, że Duda pójdzie za nim. Ten pozostał jednak wierny Jarosławowi Kaczyńskiemu i dzięki temu to on, a nie Ziobro (typowany kilka lat temu na prezydenta po Kaczyńskim), jest dziś na szczycie politycznej kariery. Zapewne stało się tak trochę dzięki przypadkowi. Gdy w listopadzie ubiegłego roku Jarosław Kaczyński ogłaszał, że to on będzie kandydował na prezydenta z rekomendacji PiS, nikt nie dawał mu żadnych szans. Decyzję Kaczyńskiego komentowano jako próbę przysłonienia tzw. afery madryckiej, której bohaterami byli posłowie PiS (polecieli do Hiszpanii samolotem, choć wzięli kilometrówki za podróż służbową samochodem). Gdyby więc nie afera madrycka, może Duda nie byłby nawet kandydatem PiS na prezydenta, a na pewno jego kampania nie ruszyłaby z takim impetem pół roku przed wyborami. Dlaczego młody prawnik kilka lat temu wybrał politykę, a nie karierę naukową? - To nie Andrzej wybrał, tylko Bóg - mówi jego ojciec Jan, idący w ślady syna (pół roku temu został radnym małopolskiego sejmiku). Nie wdając się w rozważania, czy był to samodzielny wybór Andrzeja Dudy, można dziś powiedzieć, że okazał się trafny. Choć przed wyborami prezydenckimi nawet w Krakowie, skąd pochodzi, nie miał zbyt wielkiego poparcia. W 2010 roku startował w wyborach na prezydenta Krakowa i nie wszedł nawet do drugiej tury. Rok później otwierał krakowską listę PiS kandydatów na posłów. Do Sejmu się dostał, zdobył prawie 80 tys. głosów. Dużo, ale jednak dwa razy mniej niż cztery lata wcześniej Zbigniew Ziobro. Nie odgrywał też takiej roli w partii, jak Ziobro. Nie pchał się do funkcji partyjnych w regionie i jego stolicy, co przekładało się na brak wpływów wewnątrz PiS. Ale też nie musiał się angażować w wewnątrzpartyjne spory. Za to zaangażował się w Ruch Społeczny im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, którego był jednym z założycieli. To być może dzięki temu i pozostaniu przy PiS po rozłamie "ziobrystów" zdobył zaufanie Jarosława Kaczyńskiego. Przeciwnicy wytykali mu, że nie jest samodzielnym politykiem. On sam oficjalnie nie odcinał się od prezesa PiS, za to jego ojciec w kampanii przekonywał, że jak Andrzej Duda zostanie prezydentem RP, nie będzie słuchał swojego dotychczasowego przełożonego. Nawet zwolennicy Dudy nie kryją, że nie ma w sobie politycznej zaciętości i jest za miękki do bezpośrednich starć z przeciwnikami politycznymi. Pokazała to zwłaszcza pierwsza debata telewizjna, w której miał dobić pokonanego w pierwszej turze Komorowskiego. Tymczasem prezydent okazał się lepszy nie tylko merytorycznie. Podniósł się z kolan i dlatego walka w drugiej turze do ostatniej chwili była wyrównana. Andrzej Duda tydzień temu skończył 43 lata. Najprawdopodobniej czeka go teraz 5-letnia prezydentura. Do tej pory żadnej funkcji nie pełnił przez pełną kadencję. 

poniedziałek, 25 maja 2015

Co nowego?





Zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich - to znak, że popyt na populistykę jest stabilny, nawet przy sytuacji wzrostu gospodarczego.
Zwycięstwo Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich w Polsce stalo konsekwencją faktu, że polacy w większości są zmęczeni 8-letniego zarządu Bronisława Komorowskiego strony. Pomimo stosunkowo skutecznych dwóch terminów, i to źe gospodarka polska wykazała stały wzrost, polacy wybrali Komorowskiego pzeciw młodego 42-letniego Dudę. I to pomimo faktu, że w Polsce osiągnęła imponujących wyników Komorowskiego, w szczególności, według Banku Światowego, pod względem dochodu narodowego brutto w polskiej gospodarce jest na 21 miejscu na świecie. PKB Polski w 2014 roku wyniósł 517,54 mlrd. dolarów, rok wcześniej osiągnął 490,21mlrd. dolarów. W pierwszym kwartale 2015 roku PKB wzrósł o 3,5% w porównaniu do analogicznego okresu w 2014 r.
Na tym tle, swoim zwycięstwem Andrzej Duda musi być przede wszystkim wdzięcznym polakam starszego pokolenia i osóbam z wykształceniem średnim. W przeciwieństwie do tego, głosowało na Komorowskiego młodzież i osóby z wyższym wykształceniem. Według polskiej prasie, głównym powodem do porażki Komorowskiego jest zmęczenie od jego osoby. Na jego tle młody Duda z jego populistyczne retoryką mógł skorzystać się poparciem emerytów. Im obiecał już za rok zmniejszyć wiek emerytalny do 60 lat dla wszystkich, zamiast obecnych 67 dla mężczyzn i 65 kobiet. Ponadto, Duda obiecał, że więcej bezpłatnej medycyny, zmniejszenie podatków i odstąpienie od wprowadzenia euro.
Zwycięstwo Dudy jest to ważny sygnał, że populizm może być potrzebny nawet przy stale rosnącej gospodarce i udanej integracji europejskiej. Dla Ukrainy to wynik niewiele zmienia w polityce Polski. Jak kolega zmarłego Lecha Kaczyńskiego, Duda po prostu jest zobowiązany będzie prowadzić twardą antyrosyjską politykę i jeszcze więcej opierać się na wsparcie USA. W polityce UE Duda zadeklarował negatywny stosunek do przywództwa Niemiec i obiecał rzucić mu wyzwanie. W trakcie kampanii to również nie wykluczył możliwości bezpośredniej pomocy wojskowej na Ukrainie. Jednym słowem, polską politykę czeka ciekawy czas, tak jak między innymi Duda obiecał odejść na emeryturę przez rok, jeśli nie wywiąże się z obietnic wyborczych.

czwartek, 21 maja 2015


Sondaż prezydencki.
Duda wygrywa z Komorowskim.

www.dziennikpolski24.pl



     Sondaż prezydencki 18 największych dzienników regionalnych w Polsce na próbie 6 tysięcy respondentów, tuż przed dogrywką. Andrzej Duda - 51 procent, Bronisław Komorowski - 49 procent. To różnica, która mieści się w granicach błędu statystycznego. Kwestia wygranej jest otwarta. W województwie małopolskim Andrzej Duda wygrywa z Bronisławem Komorowskim 57 do 43 procent.
     Andrzej Duda czy Bronisław Komorowski? W tej batalii będzie się liczył każdy głos. Sondaż został zrealizowany w dniach 18-20 maja przez dziennikarzy 18 gazet wchodzących w skład Polska Press Grupy we współpracy z Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej "Dobra Opinia" na reprezentatywnej próbie 6000 dorosłych mieszkańców kraju metodą bezpośredniego wywiadu ankieterskiego z wykorzystaniem papierowego kwestionariusza. To największe tego typu badanie wyborcze. Prezentowana prognoza bazuje na wskazaniach jedynie tych respondentów, którzy zadeklarowali udział w głosowaniu podczas drugiej tury.

     Prof. Andrzej Markowski skomentował wyniki sondażu Polska Press Grupy przed II turą wyborów prezydenckich. Wynika z niego, że w II turze wygra Andrzej Duda, zdobywając 51 proc. głosów. Według wykładowcy Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej obaj kandydaci prowadzą wyrównaną walkę, a o ostatecznym wyniku i tak zadecydują zwolennicy Bronisława Komorowskiego, którzy w ciągu kampanii wyborczej stracili do niego zaufanie. - To osoby, które słały Komorowskiemu wyraźnie sygnały, że jest w dechę prezydentem, ale w ciągu dwóch miesięcy kampanii przestały go popierać - powiedział w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press Markowski. Według naszego sondażu Andrzej Duda teraz przewagę dwóch punktów procentowych nad Bronisławem Komorowskim. Jak wynika ze szczegółowej analizy migracji elektoratów, kandydat Prawa i Sprawiedliwości przyciągnął do siebie znaczną część zwolenników Pawła Kukiza - 59,8 procent oraz Janusza Korwina-Mikke - 74,8 procent. Z kolei urzędujący prezydent "odziedziczył" większość spadku w postaci dodatkowych głosów po Magdalenie Ogórek - 75,9 procent, a także Adamie Jarubasie - 71,7 oraz Januszu Palikocie - 84 procent. W województwie małopolskim Andrzej Duda wygrywa z 14-procentową przewagą nad Bronisławem Komorowskim - tak wynika z sondażu "Dziennika Polskiego" w Małopolsce. Sondaż został zrealizowany w dniach 18-20 maja przez dziennikarzy "Dziennika Polskiego" we współpracy z Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej „Dobra Opinia” na reprezentatywnej próbie 500 dorosłych mieszkańców województwa małopolskiego metodą bezpośredniego wywiadu ankieterskiego z wykorzystaniem papierowego kwestionariusza (PAPI). W Małopolsce na największe poparcie może liczyć Andrzej Duda. Na kandydata Prawa i Sprawiedliwości zagłosuje 57 proc. ankietowanych. Przewaga nad kontrkandydatem wynosi 14 proc. - Bronisława Komorowskiego wskazało 43 procent.

środa, 20 maja 2015

Realia obietnic Andrzeja Dudy


Obietnice składane podczas wyborów przez polityków są zawsze bardzo obszerne. Często nie pokrywają się one z realnym przekładem na budżet państwa. W ostatnich tygodniach głośno jest o obietnicach Andrzeja Dudy. Wielu ekspertów komentuje i krytykuje jego pomysły. Andrzej Duda mobilizuje potencjalny elektorat zapowiadając coraz to zmiany na lepsze.  Zdaniem ekonomisty Ryszarda Petru- Obietnice są nierealne. Przedstawia te propozycje, które są atrakcyjne dla ucha potencjalnego elektoratu- mówi współzałożyciel stowarzyszenia Nowoczesna.pl.

Spełnienie obietnic kandydata PiS na prezydenta kosztowałoby średnio 58,3 mld zł rocznie. Rachunek za całą kadencję opiewałby więc na kwotę 291,5 mld zł. Dla porównania – dochody budżetowe państwa w zeszłym roku wyniosły... 283,5 mld zł. Przy tych sumach Bronisław Komorowski wypada blado.

Co proponuje Duda?

Andrzej Duda domaga się wielkiej reformy systemu ubezpieczeń społecznych. „Jeżeli całościowo go nie naprawimy, to za parę lat nie będzie z czego wypłacać emerytur” – stwierdził kandydat PiS.  Plan ten nie został przedstawiony jednak szczegółowo, więc przeliczając koszty jednego z ważnych konkretów- obniżenia wieku emerytalnego z 67 lat do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn- to według szacunków Pracodawców RP do 2020 roku kosztowałoby to nas 71,5 mld zł.

Kolejną obietnicą Dudy jest pomoc dla młodych i przyszłych rodziców. Według kandydata kwota 500zł na każde dziecko dla najbiedniejszych rodzin oraz 500 zł na drugie i kolejne dla pozostałych to realne wsparcie. Pracodawcy RP wyliczyli iż wyniesie to 120 mld zł. Duda proponuje również darmowe przedszkola dla dzieci. Są to kolejne pieniądze, kolejne 120 mld zł w ciągu pięciu lat.

Podniesiona kwota wolna od podatku- to następna obietnica Andrzeja Dudy. Prościej ujmując chodzi o poziom dochodu, który nie pociąga za sobą konieczności zapłaty podatku dochodowego. Na dzień dzisiejszy wynosi ona ok. 3 tys. zł rocznie. Na tle Europy jest to jeden z najgorszych wyników. Duda chce podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, „aby w budżetach polskich rodzin było więcej pieniędzy”. Jeśli by tego nie zrobił, ma się podać do dymisji. Ta obietnica Andrzeja Dudy – według Pracodawców RP – to koszt 80 mld zł w ciągu całej kadencji.

Rocznie obietnice Andrzeja Dudy kosztowałyby nas średnio 58,3 mld zł, a w horyzoncie pięcioletnim byłoby to 291,5 mld zł. Ile to jest? Mniej więcej tyle, ile wynoszą roczne dochody państwa – według Ministerstwa Finansów w zeszłym roku do budżetu wpłynęło 283,5 mld zł.

Skąd na to wszystko wziąć pieniądze? Kandydat PiS chce opodatkować duże banki i hipermarkety. Trzeba się jednak liczyć z tym, że banki i hipermarkety mogą dodatkowo obciążyć klientów. Duda chce podniesienia kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł, „aby w budżetach polskich rodzin było więcej pieniędzy”. Jeśli by tego nie zrobił, ma się podać do dymisji. Ta obietnica Andrzeja Dudy – według Pracodawców RP – to koszt 80 mld zł w ciągu całej kadencji..

Komorowski liczy się z realiami

Prezydent Bronisław Komorowski przedstawiając swoje obietnice jest mniej hojny. Przy Panu Dudzie wychodzi na sknerusa. Proponuje program „Pierwsza praca”, który zakłada gwarancję dwuletniego zatrudnienia dla ponad 100 tys. absolwentów szkół zawodowych, ponadgimnazjalnych i wyższych przed 30. rokiem życia. Prezydent uważa że to pozwoli na dalsze zmniejszenie bezrobocia wśród młodych ludzi. Oszacowany koszt tego programu wg pracodawców RP wynosi 13,5 mld w ciągu pięciu lat.

Bronisław Komorowski, podobnie jak Andrzej Duda, zwrócił się również do młodych i przyszłych rodziców. Chce przyjęcia różnych form opieki, w tym wprowadzenia bonów, z których rodzice mogliby opłacać opiekę dzienną nad dziećmi do lat trzech. Pięcioletni koszt takiego przedsięwzięcia to – według Pracodawców RP – 6 mld zł.

Przedsiębiorcy również nie muszą się czuć pominięci. „Skierowałem do Sejmu ustawę o innowacyjności. Po jej wejściu w życie mali i średni przedsiębiorcy, którzy wydadzą na badania i rozwój np. 100 tys. zł, odliczą od swoich przychodów kwotę 150 tys. zł. Duże przedsiębiorstwa będą mogły odliczyć od przychodu 120 proc. wydatków na badania i rozwój” – zapowiedział prezydent. Kompleksowy program wspierania innowacyjności Pracodawcy RP wycenili na 15 mld zł.


Średni roczny koszt obietnic Bronisława Komorowskiego to 6,9 mld zł. Rachunek za całą kadencję wyniósłby 34,5 mld zł. To ponad osiem razy mniej niż koszt obietnic Andrzeja Dudy. Obietnice prezydenta są więc skromniejsze, ale za to wydają się bardziej realne i możliwe do udźwignięcia dla budżetu. Z realizacją tłustych obietnic Andrzeja Dudy problem miałby sam rząd PiS. Ale nie to się liczy w kampanii wyborczej.

piątek, 15 maja 2015

Co z tą debatą?

Za tydzień druga tura wyborów prezydenckich. Zmierzą się niej obecny prezydent Bronisław Komorowski oraz Andrzej Duda, kandydat Pis-u. Wynik I tury na pewno wielu zaskoczył. Andrzej Duda, mimo że wygrał minimalnie nabrał jeszcze większej pewności siebie. Natomiast urzędujący prezydent dostał sygnał, że jego zwycięstwo jest już całkowicie niepewne. Dlatego obaj kandydaci robią co mogą, aby wykorzystać maksymalnie ostatnie dni kampanii tak by przekonać do siebie tych, którzy wcześniej z jakichś powodów na nich nie głosowali. W związku z tym obaj kandydaci staną naprzeciw siebie w debacie. Czy może ona przesądzić o zwycięstwie? Eksperci analizują plusy i minusy obu kandydatów.
Debata odbędzie się w niedzielę wieczorem. Przed I turą Bronisław Komorowski nie zgodził się na udział w debacie ze wszystkimi kandydatami. Sztabowcom obu kandydatów zajęło zaledwie kilka godzin ustalenie warunków debaty. Najwięcej kontrowersji zbudziły personalia prowadzących. Jako, że jest to wspólna debata TVP i Polsatu, każda ze stacji miała wystawić po jednym prowadzącym. Ostatecznie debatę poprowadzą Dorota Gawryluk i Krzysztof Ziemiec. Debata potrwa 80 minut, dyskusja podzielona będzie na cztery segmenty: bezpieczeństwo i politykę zagraniczną, sprawy społeczne oraz gospodarkę. W ciągu ostatnich 30 minut, zaplanowana została runda pytań wzajemnych obydwu kandydatów.
Oprócz debaty TVP i Polsatu odbędzie się również debata na antenie TVN24. Odbędzie się 21 maja, prowadzić ją będą Justyna Pochanke, Monika Olejnik oraz Bogdan Rymanowski. Wiemy już, że na pewno nie odbędzie się debata, którą chciał zorganizować Paweł Kukiz. Chciał on zorganizować debatę, w której Komorowski i Duda zawalczyliby o jego wyborców. Andrzej Duda od razu zgodził się na udział w tym przedsięwzięciu. Bronisław Komorowski uznał ten pomysł za dziwny i odrzucił propozycję.
Kto ma większe szanse? 
Eksperci d kilku dni analizują który z kandydatów ma większe szanse wygrać debatę  i zyskać nowych wyborców. Mówi się, że znaczenie ma każdy szczegół, zarówno wygląd, gesty czy mimika jak i merytoryczne wypowiedzi. Oprócz tego co mówią ma też znaczenie jak mówią. Dla Bronisława Komorowskiego korzystniejsze będzie mówienie w sposób bardziej dynamiczny i energiczny. Powinien także unikać mówienia z kartki. Andrzejowi Dudzie natomiast zarzuca się sztuczność i zaleca zapanowanie nad swoją mimiką. Kandydatowi PiS na prezydenta mogą zaszkodzić merytoryczne pytania dziennikarzy dotyczące jego obietnic. - Jeśli wyjdzie w nich, że nie potrafi np. wskazać, skąd wziąć środki na pokrycie swoich obietnic, to może przegrać. Bronisław Komorowski powinien pokazać, że jest nastawiony na słuchanie wyborców. - Mentorski, pouczający ton nie przysporzy mu wyborców.

wtorek, 5 maja 2015

Nowy spot Bronisława Komorowskiego. Odpowiedź kontrkandydata Dudy

To najmocniejszy i najbardziej emocjonalny spot wyborczy w tej kampanii prezydenckiej. Sztab Bronisława Komorowskiego porusza w nim tematykę in vitro i fragmenty wypowiedzi Andrzeja Dudy na temat tej metody. Także tego samego dnia spot zaprezentował kandydat PiS.

Szef sztabu Komorowskiego na temat spotu
 „- Podczas wyborów prezydenckich Polacy muszą wiedzieć, jakie poglądy w sprawie in vitro mają osoby ubiegające się o tytuł prezydenta państwa, bo to od ich decyzji będzie zależało, czy metoda in vitro będzie w Polsce dostępna, czy też nie (...) poglądy, które Andrzej Duda głosi w sprawie in vitro, są niebezpieczne i ogromnie bulwersujące” - powiedział szef sztabu Komorowskiego na konferencji prasowej. Mówił również, że kandydat PiS nie chce metody in vitro w Polsce. Robert Tyszkiewicz, prezentując materiał, dodał, że Andrzej Duda ma niebezpieczne i bulwersujące poglądy w sprawie in vitro.
„ - Musimy o tym otwarcie mówić, nie możemy pozwolić, żeby na potrzeby kampanii wyborczej, w tak wrażliwej społecznie sprawie, pozostały jakiekolwiek niedomówienia, dlatego zdecydowaliśmy się przygotować ten spot telewizyjny”
W spocie zostały zaprezentowane wypowiedzi Dudy na temat in vitro. "Jako człowiek osobiście, człowiek wierzący, jestem w ogóle przeciwnikiem in vitro, bo uważam to za metodę nienaturalną, to jest metoda sprzeczna z nauką Kościoła", "Jestem zdecydowanie, absolutnie przeciwny tej metodzie w tej postaci, w której ona jest dzisiaj realizowana", "Powtarzam jeszcze raz, niestety in vitro to w ogromnym stopniu oszustwo" – są to zacytowane elementy z wystąpień kandydata PiS, które możemy obejrzeć w spocie. Nowy spot ma przypomnieć, że kandydat na prezydenta z ramienia PiS poparł projekt, w którym grożono więzieniem za sztuczne zapłodnienie.
Przewodnicząca stowarzyszenia "Nasz Bocian" Anna Krawczak na konferencji oznajmiła, że w Polsce jest ogromna grupa społeczna niepłodnych. Pary, które zastosowały metodę in vitro nie mówią o tym swoim dzieciom. Nasz kraj jest jeszcze trochę nieprzygotowany na niereligijne poglądy. Dlatego też rodzice takiego dziecka boją się o tym mówić, żeby dzieci nie dowiedziały się, że urodziły się dzięki takiej co dla niektórych „sztucznej” metodzie. Komorowski spotkał się z przedstawicielami rodzin, które stosowały metodę in vitro i wypowiedział ważne dla mediów słowa „ jestem za życiem, jestem za metodą in vitro”.  „Komorowski nas nie oszukał, nigdy nie wycofał się z tych słów, chciałam mu za to podziękować” – powiedziała Anna Krawczak.

Nowy spoty Andrzeja Dudy. "Godne życie w bezpiecznej Polsce" i „Polskie lasy w polskich rękach!”
Pierwszy spot jaki dzisiaj zaprezentował sztab Andrzeja Dudy nawiązuje do jego spotkań z wyborcami oraz do hasła ostatniej części jego kampanii: ”Godne życie w bezpiecznej Polsce”. Przypomnijmy ze podobnym hasłem kieruje się tez Bronisław Komorowski w innych swoich spotach. Sztabowcy podkreślają ze Andrzej Duda chce być człowiekiem dialogu.  Sam Duda jest narratorem w tym spocie i mówi „o tysiącach uściśniętych rąk” i „setkach spotkań”.
"Wysłuchałem was i wiem, że Polacy martwią się o przyszłość. Jeżeli tak dużo mówimy o bezpieczeństwie to znaczy, że nie czujemy się bezpieczni. Jesteśmy dumnym narodem w sercu Europy, musimy bronić naszych interesów. Ja będę to robił. Mam za dużo energii, by siedzieć pod żyrandolem zamknięty w Pałacu Prezydenckim" - deklaruje kandydat PiS. "Dlatego obiecuję wam godne życie w bezpiecznej Polsce" - zapewnia Duda na koniec spotu.

Kolejny, drugi najnowszy spot atakuje Bronisława Komorowskiego. Trafia w czuły punkt na temat prywatyzacji lasów. W klipie pt. „Do lasów wstęp wzbroniony” kandydat PiS przypomina plany Komorowskiego, cytowane w depeszach WikiLeaks. Kandydat PO w 2009 r. uznał, że należy sprzedać "państwowe nieruchomości, w tym lasy". "Bronisław Komorowski zlekceważył 2,5 miliona podpisów w obronie lasów. Według mediów zgadzał się na sprzedaż polskich lasów, dla zdobycia środków na rekompensaty za powojenne wywłaszczenia" - mówi narrator w nowym spocie Andrzeja Dudy. Komorowski jest zwolennikiem prywatyzacji lasów, czemu sprzeciwiają się wyborcy. Jak wynika z sondażu IBRiS dla "Rz" sprzed tygodnia, problem Lasów Państwowych to jedna z najważniejszych dla Polaków spraw. Według badania zmian w konstytucji zakazujących prywatyzacji lasów chce 35% Polaków.

Oba spoty pojawią się od dzisiaj w ogólnopolskiej telewizji.


Wybierz prezydenta Polaków, nie ich sumień | SPOT


Andrzej Duda - Godne życie w bezpiecznej Polsce



Do lasów wstęp wzbroniony!