wtorek, 26 maja 2015
„Newport plus”- czyli nowy plan Andrzeja Dudy
sobota, 23 maja 2015
Spośród uwzględnionych w badaniu aspektów dalszej integracji w ramach UE, największy entuzjazm Polaków budzi wspólna polityka obrony i bezpieczeństwa - 83 proc. Za koniecznością rozwoju wspólnej polityki zagranicznej opowiada się 77 proc. badanych w naszym kraju. 64 proc. Polaków chce natomiast dalszego rozszerzenia UE. Za wspólną polityką energetyczną opowiada się 74 proc. respondentów. W poprzednich latach także notowano wysokie poparcie dla tych aspektów integracji.
Przeciętnie Europejczycy rzadziej niż Polacy popierają wspólną politykę zagraniczną (66 proc.), wspólną politykę obrony i bezpieczeństwa (76 proc.). Mieszkańcy naszego kraju są za dalszym rozszerzeniem UE częściej od średniej dla całej Wspólnoty, która wynosi 39 proc. Pomysł ten cieszy się znacznie większym poparciem w 13 tzw. nowych państwach członkowskich (60 proc.) niż w 15 starych (34 proc.).
Większość Polaków (73 proc.) chce też podpisania umowy o wolnym handlu i inwestycjach między UE a Stanami Zjednoczonymi. Średnie poparcie dla tej sprawy w UE jest niższe niż w Polsce i wynosi 58 proc.
Według badania, obecnie 43 proc. Polaków dobrze ocenia gospodarkę we własnym kraju, zaś 55 proc. gospodarkę europejską. Dla porównania średnia unijna wynosi odpowiednio 34 proc. i 30 proc. Mimo pozytywnej oceny gospodarki trzech na czterech Polaków (74 proc.) negatywnie ocenia rozwój sytuacji na wewnętrznym rynku pracy, co stanowi podobny wynik do europejskiej średniej, wynoszącej 73 proc. Dodatkowo 91 proc. badanych uważa, że w Polsce konieczne są reformy, aby zmierzyć się z wyzwaniami przyszłości.
Eurobarometr tradycyjnie pokazuje, że Polacy nadal darzą zaufaniem UE jako instytucję (49 proc.), co stanowi lepszy wynik niż europejska średnia wynosząca 37 proc. Ponad połowa respondentów uważa, że interesy Polski są w UE dobrze uwzględniane. Dużo mniejszym zaufaniem cieszy się rząd w Warszawie (26 proc.) i partie polityczne (13 proc.), co stanowi wynik podobny do średniej europejskiej.
W Polsce badanie przeprowadzone zostało w dniach 8-17 listopada 2014 r. Pytania zadano losowej, reprezentatywnej próbie 1033 mieszkańców Polski w wieku 15 lub więcej lat, metodą wywiadu bezpośredniego w domu respondenta.
piątek, 18 maja 2012
Szczyt NATO w Chicago
To jedno z najciekawszych i najbardziej nurtujących mnie pytań. Francja jako kraj rządzony jeszcze przez Nicolasa Sarkozy'ego przyjęła na siebie pewne zobowiązania, które wypełnić powinna. Problem jednak tkwi w tym, że są one w sprzeczności z wyborczymi deklaracjami Hollande'a, deklaracjami które w znaczący sposób mogły wpłynąć na wybór właśnie jego osoby na stanowisko prezydenckie. Deklaracjami wycofania francuskich żołnierzy z afgańskiego frontu.
Wpływ decyzji Hollande'a...
... decyzji jakakolwiek by ona nie była, jest ciężki do przewidzenia. Wydaje mi się, że siły Zachodu na wycofaniu Francji, nie odniosły by jakiejś drastycznej liczebnej straty, jednak zachowanie tego kraju może pociągnąć za sobą falę dyskusji, czy też podobnych działań wśród innych krajów zaangażowanych w wojnę. Na pewno nie bez znaczenia są tutaj również koszty, czyli ogromne sumy łożone na utrzymanie afgańskiej armii, która wraz z wycofaniem się zachodnich wojsk będzie musiała toczyć walki z oddziałami rebeliantów. Kosztuje to wszystko nie mało, a w dobie kryzysu każdy kraj próbuje zacisnąć pasa. Przeciwne jakiemukolwiek finansowemu wkładowi są państwa w wojnę tę niezaangażowane takie jak chociażby Chiny czy Rosja, nie trafiają do nich argumenty, że to wszystko w celu ochrony międzynarodowego bezpieczeństwa. Być może Hollande w swoich postulatach skrzętnie ukrył chęć zaoszczędzenia niemałej przecież sumy, wystarczy przypomnieć, że samo U.S.A na roczne działania w Afganistanie przeznacza sumę 100 miliardów dolarów.
czwartek, 17 marca 2011
NATO w zewnętrznej polityce Ukrainy

Po przejęciu władzy przez W. Janukowicza ze wszystkich kierunków polityki tematyka natowska jest najbardziej nie jednoznaczna i skomplikowana. Mieszała się w niej publiczna polityka statyczności z polityczną praktyką „wielo-wektorowości” późnego Kuczmy. Podobnie zrobił Janukowicz, w całości przejął tę taktykę i nie zamierza z niej zrezygnować. Jak pamiętamy, w razie braku jednakowego stanowiska w pewnych sprawach (przede wszystkim w sprawach gazowych), treścią tej strategii było stałe podnoszenie napięcia na linii Ukraina-Rosja demonstracją możliwości wstąpienia Ukrainy do NATO). Jak tylko były trudne momenty w ukraińsko-rosyjskich stosunkach, Kuczma zapewniał NATO o swojej miłości do Aliansu i o gotowości wstąpienia do niego w najbliższym czasie. Taka niekonsekwentność Leonida Kuczmy denerwowała absolutnie wszystkich – żołnierzy NATO, jak i kierownictwo Rosji.
Podobnie, dzisiejsza ukraińska władza zapomniała o perypetiach tego czasu i zapragnęła w pewnej objętości reaktywować politykę „wielo-wektorowości”. Znów w publicznym zakresie mamy rozmowy o „poza blokowym statusie”, który niczym nie jest potwierdzony i nie widać jakichkolwiek działań zmierzających w kierunku jego potwierdzenia.
Przy czym nikt nie ukrywa, że aktywna współpraca Ukrainy z NATO nie stoi w

Na już wspomnianym spotkaniu było zaznaczone zwłaszcza to, że zwijania rocznych narodowych programów nie będzie, co więcej, oni staną się głównym kierunkiem we współpracy Ukrainy z NATO. Tak samo Ukraina przedłuży swój udział we wszystkich pokojowych operacjach NATO. Faktycznie nie zważając na publiczne przekonanie o reformowaniu ukraińskiej linii polityki zagranicznej, przy nowym prezydencie w praktycznym zakresie zrobiono nadzwyczaj mało. Tak była zaktywizowana praca międzynarodowej komisji ukraińsko-rosyjskiej. Kiedy jednak ostatni raz przeprowadzała się analiza efektów jej pracy? Ile realnie wspólnych projektów było i jest uruchamianych w wyniku ich realizacji?
De facto w zakresie polityki zagranicznej obecny prezydent demonstruje dziwną dziedziczność polityki W. Juszczenko, zwłaszcza w stosunku do pytań z NATO.
Kolejność w pytaniu wzmacniania współpracy z NATO jest oczywista. Dosłownie przez trzy dni po wizycie Sekretarza Generalnego NATO w Kijowie, do Brukseli poleciał Kierownik Sztabu Generalnego – Głównodowodzący Sił Zbrojnych Ukrainy general-pułkownik G. Pedczenko. On przeprowadził serie rokowań z przewodniczącymi Wojskowych Komitetów NATO i Unii Europejskiej, kierownikami sztabów generalnych Wielkiej Brytanii, Litwy, Węgier, Finlandii, USA, Polski, oraz Mołdawii. W szczególności omawiano kwestię późniejszego podwyższenia kompatybilności Sił Zbrojnych Ukrainy i sił NATO, uczestnictwa Ukrainy w Siłach Szybkiego Reagowania NATO oraz reformowania obronnego resortu Ukrainy.
Stąd również wiadomo, że Ukraina jest znowu gotowa brać udział w kształtowaniu systemu antyrakietowej (missile defense system). O tym mówił 24 lutego bieżącego roku w swoim przemówieniu przed studentami Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu imieniu Tarasa Szewczenka sam Sekretarz Generalny NATO (źródło) i później potwierdził to Poseł Ukrainy przy NATO I. Dolgow po zakończeniu obrad Komisji Ukraina-NATO na poziomie posłów (źródło).
Dziwnym trafem W. Janukowicz posuwa akurat tę politykę względem NATO, która czekała na realizację od czasu W. Juszczenki (źródło), co więcej obserwuje się dysonans między deklaracjami i realiami w polityce zagranicznej oraz terenie działania dzisiejszego kierownictwa kraju.
Realną linia polityki zagranicznej Kijowa nadal zostaje prozachodnia i de facto nie poddała się poważnej rewizji po 2010 roku. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że jeżeli ta tendencja będzie trwała dalej, to już do drugiego potencjalnego terminu W. Janukowicza Ukraina może być w całości przygotowana do wstąpienia do NATO.
Nie wywoła nawet poważnego zdziwienia, jeśli do końca pierwszego terminu omawiania rozkazu władzy ze statusu poza blokowego stopniowo zacznie dryfować w stronę „dołka współpracy z Aliansem”, a w drugim terminie znajdzie wspólny język w sprawie wstąpienia do tej struktury. Przy czym będą temu towarzyszyć argumenty takie jak W. Juszczenki: „Jeśli w całości odpowiadamy standardom NATO i jesteśmy gotowi je przyjąć, to dlaczego nie mamy skorzystać z takiej możliwości?”
